Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Pn mar 02, 2009 9:28 pm

Dorka...Ciesze sie bardzo ze sie nie obrazasz,gdyz ja nie mam zamiaru nikogo obrazac.Pisze to co czuje i o czym jestem przekonany ze funkcjonuje.Odrzywianie sie w taki sposob to jedyne wyjscie z tego BALAGANU,powolywanie sie na roznego rodzaju diety,kuchnie,itd to tylko bladzenie i szukanie nie wiadomo czego!Moj syn do11 roku zycia znal tylko mleko mamy +swierze owoce i warzywa w stanie surowym,bez zadnych szczepionek i lekarzy,a karmiony byl przez 3lata i 8 miesiecy!Czy pragniesz jeszcze cos wiecej wiedziec,jezeli tak to pytaj i przestan bladzic.Jezeli bedziesz przykladem dla Twojego dziecka,powiesz mu prawde i tylko prawde to ono to zrozumie.Przestan traktowac dziecko jak cos gorszego mniej wiedzacego i tak dalej,to partner zyciowy od ktorego mozesz sie wiele nauczyc.Zrozum to zywy i myslacy organizm,tylko mniejszy od ciebie i bardziej wrazliwy jak Ty,wiec daj Wszystko tylko co NAJLEPSZE.
Moge Ci podac wiele adresow int. w j.niemieckim lub angielskim jezeli Cie to zainteresuje,rowniez w ksiazkach W.Megre "Anastazja" jest wieli na ten temat i nie tylko ;) Pozdrawiam i nie trac glowy :lol:
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Pn mar 02, 2009 9:56 pm

Bies, Moj syn do11 roku zycia znal tylko mleko mamy co to znaczy :?:
Ja tego nie kapuję.......
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Wt mar 03, 2009 4:29 pm

...to calkiem proste,gdyz Ty jadlas przetwory gotowane,a moja ex- zona tylko surowe w+o,moj syn jak juz jadl inne zeczy to tez tylko surowe.W tym tkwi cala zagadka zdrowia,czy to tak trudno zrozumiec???Jak pisalem spojzcie na zwierzeta dziko zyjace to slyszalem My nie zwierzeta,to prawda,ale one zyja zgodnie z prawami natury,a my nie widzimy juz dawno horyzontu.
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Wt mar 03, 2009 9:26 pm

Bies, jestem ciekAWA, CZY NADAL SIE TAK ODŻYWIA. bO PISZESZ, ŻE JADŁ.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Śr mar 04, 2009 5:04 pm

NIE,dlatego ze mamusia zmienila przyjaciela i sposob odzywiania,a ja nie chce sie wtracac bo to i tak niczego nie zmieni.Jest wegetarianinem tego jestem pewny :lol:
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Cz mar 05, 2009 10:21 am

bies.. napisał(a):bez zadnych szczepionek i lekarzy:lol:


do 11 roku życia nie szczepiliście go na nic???? :shock: a jak uniknięto pociągnięcia do odpowiedzialności za "bycie złym rodzicem" ;) ! Przeciez to jest zgłaszane odrazu przez pielęgniarki i masz problemy - "rodzic nie dba o dziecko"! Ja nie jestem z tych odważnych!
Faktem jest że tez nie rozumiem kilku 'kwestii' w twoich radach, ale z drugiej strony cieszę się, że znalazłeś to czego Twój organizm potrzebuje! :)
Niestety tak jak Dorka nie wyobrażam sobie byc tylko o jarzynkach....bo chyba stałabym sie 'mało rozpoznawalna' hi,hi,hi ;) ....w ogóle było by mnie mało!

i jeszcze mam wiadomość: moje dziecko ma zapalenie oskrzeli :cry: ! wróciła z ferii, na których dogadzała sobie jak mogła (chociaż twierdzi, że się pilnowała), lody, desery, białe pieczywo..... załamka! Ale to, co mnie zastanowiło, to to, że nie miała zapalenia oskrzeli od chyba 4 roku życia.....czy to możliwe że odezwała się jeszcze nie wypędzona glista :shock: ! brzuch znowu jak balon......
Do Waszego Igora nie pojade z nią wcześniej jak w trakcie wakacji! Teraz jedziemy znowu na samej kaszy, jarzynkach i pijemy piołun....dopuki siedzi w domu chora!
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz mar 05, 2009 4:48 pm

Efka, to faktycznie załamka :(
Niestety nie można popuszczać, tylko trzeba trwać w tej samodyscyplinie, jaką sobie narzucimy. Ja też mam mały "kłopot", bo w maju moje dziecko jedzie na zieloną szkołę i co będzie tam jadł :shock: Pewnie to samo, co wszyscy. I myślę, że to odchoruje :cry:
Byłam z nim u lekarza w sprawie tego "liszaju" i okazało się,że to tylko zmiany łojotokowe i spokojnie można to wyleczyć. Obydwoje ( z synem) byliśmy zaskoczeni jak dużą ilość mazideł zapisała nam pani doktor i to nawet na silne zmiany trądzikowe :shock: , a niektóre nawet z antybiotykiem. Boże, co to za chemiczni fachowcy. Gdy jej wspomniałam, że sama smarowałam liszaj swój uryna, to stwierdziła, że teraz są tak doskonałe preparaty na bazie mocznika, że się mi dziwi.... Recepty poszły do kosza,za 100zł. wiem, że to nie zmiany grzybiczne.
Efka, ja wczoraj zrobiłam-nastawiłam winko czosnkowe i po 3 dniach będzie gotowa mikstura. Całą rodziną będziemy ją zażywać- na robale.
A dzisiaj będę mieliła piołun, wrotycz i goździki, tak mi doradził p. Igor. Tą mieszankę przyjmuje sie 3 x dziennie po małej łyżeczce- na robale :)
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Cz mar 05, 2009 7:17 pm

Wczoraj byłam na badaniu Vegatest u p. Igora. Wyszła mi chlamydia, rzęsistek, a z dużych pasożytów - tasiemiec psi. Szczęśliwie, poprzez krzyżowe generowanie częstotliwości udało się tasiemca zlikwidować przy pierwszym podejściu. Dostałam od pana Igora częstotliwości na działanie generatorem i będę próbowała likwidować tego rzęsistka i chlamydię w domu oraz dodatkowo (na wszelki wypadek) jeszcze na tasiemca. Dostałam granulki z naniesioną informacją do likwidacji tych pierwotniaków, a także dwa leki ajurwerdyjskie (jeden na poprawę obrazu krwi i limfy, a drugi na "ubicie" pasożytów jeśli jakiekolwiek jeszcze pozostały). Niestety pomimo, że faktycznie byłam na badaniu dość długo to niestety mam odczucie, że tak naprawdę to wierzchołek góry lodowej. Pan Igor ma do dyspozycji prawie 30 000 testów na różne obciążenia. To co udaje się zrobić "na dzień dobry" to po prostu obciążenia najczęściej spotykane, co nie znaczy, że akurat osobniczo są najtrafniejsze dla każdej osoby i dla każdej dolegliwości (aby coś tam wyeliminować to z pewnością tak). Myślę, że samemu też trzeba trochę pokombinować i ewentualnie podpowiedzieć kierunek badań. Ja mam zamiar za jakiś czas sprawdzić co się dzieje z tymi wykrytymi problemami. Mam też zamiar bardziej uszczegółowić powód moich kłopotów ze zdrowiem (spróbować ustalić możliwą przyczynę, którą ewentualnie albo badanie potwierdzi, albo wykluczy)
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz mar 05, 2009 8:23 pm

Soel, jestem zdumiona skąd my to mamy...... :o
W sobotę wybieram sie na warsztaty do p. Igora, mam nadzieję, że dowiem się czegoś więcej i łatwiej mi będzie to wszystko ogarnąć i leczyć.

Jeśli coś wielkiego wypłuczesz, to daj znać. No chyba że nie będziesz robiła lewatyw.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Cz mar 05, 2009 9:29 pm

Dorka, ja dowiedziałam się o tych warsztatach właśnie wczoraj. Chętnie też bym z nich skorzystała, no ale mieszkam dość daleko i miałabym kłopot przede wszystkim z noclegami (ale korci mnie to bardzo). Co do pytania - skąd my to mamy to sądzę, że ma taki problem (albo i poważniejszy) większość ludzi, tyle że bardzo dużo osób nie przyjmuje tego do wiadomości i woli żyć w błogiej nieświadomości.
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Pt mar 06, 2009 2:03 pm

winko czosnkowe? to z Siemionowej? jak nie to poproszę o przepis na miksturkę :) ! uwielbiam czosnek!
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Pt mar 06, 2009 5:07 pm

Winko czosnkowe
Zmiażdżyć 2 obrane główki czosnku, zmieszać z wyciśniętym sokiem z 2 cytryn i to zalać litrem zimnej, przegotowanej wody. Zamknąć naczynie i odstawić w ciemne miejsce na 3 dni. Potem przecedzić i wlać do butelki z ciemnego szkła.
Pić 2x dziennie po łyżeczce. :)
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Joni Śr mar 11, 2009 7:03 pm

Zbieram już produkty i niebawem zaczynam kurację:) ciekawa jestem efektów. pozdrawiam was i dziękuję za wymianę doświadczeń;)
zdrowia życzę wszystkim:)
Joni
 
Posty: 8
Dołączył(a): Cz lut 12, 2009 7:47 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Cz mar 12, 2009 7:20 pm

witam
zwolniło się miejsce i jutro idę z moją córą do p. I.O.
Niestety było tak ciężko, że odwiedziłam z nią alergologa:
elokom przez 5 dni, maść holesterolowa z apteki, ketotifen na alergię przez 2 miesiące...
- po pół roku wreszcie nierozdrapana skóra, M. spokojniejsza, wreszcie wyspana, uśmiechnięta, eh!
Na moje pytanie czy to może być efekt pasożytów Pani Doktor odpowiedziała
"Czy wykazały coś badania?" Tak. "Czy się leczyliśmy?" Tak, 2 lata temu kuracja
wg. zaleceń tutejszego pediatry... "A to nie ma problemu" = jesteśmy wyleczeni - hę?!?

Dorka - może Ci się przyda zastosowany przeze mnie sposób na piołun i goździki,
których nie chciała "wtrążalać" rodzina: zakupiłam węgiel w kapsułkach,
opróżniałam kapsułki z węgla (do śmieci), co drugi wieczór mieliłam zioła, goździki, no i...
upychałam je w środku dociskając drewnianym trzonkiem pędzelka - łykali bez problemu.
Aha! Przez 17 dni chodziłam z poczerniałymi opuszkami palców :D
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Cz mar 12, 2009 8:40 pm

Dzięki Kotik, może wypróbuje tą metodę. A opuszki palców "podgryzły" Ci goździki mielone. Ja mam stary młynek do kawy i kiedy w nim mieliłam goździki do oczyszczania S., to wyobraś sobie, że lekko "rozpuściły przykrywkę z tworzywa sztucznego :shock: "
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Pt mar 13, 2009 6:18 pm

Dziewczyny, można kupić puste kapsułki tutaj: http://www.medi-flowery.com/sklep.php. A przy okazji - węgiel jest wręcz idealnym preparatem przy różnego typu podtruciach czy zatruciach pokarmowych, nadmiarze gazów jelitowych, usuwaniu nieprzyjemnych zapachów z pomieszczeń, przy ukąszeniach i użądleniach i aż grzech jest go wyrzucać bez wykorzystania.
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Pn mar 16, 2009 7:16 am

niestety nie, miesiąc temu nie mieli kapsułek nawet w planach :lol:
być może coś się zmieniło
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez soel Pn mar 16, 2009 1:07 pm

Przed chwilą doczytałam się, że można bez problemu zamówić w aptece kapsułki (opłatki) skrobiowe. Nie wiem w jakiej są cenie, ale sądzę, że nie jest to jakaś kwota astronomiczna, a z pewnością ułatwi przyjmowanie niektórych preparatów. Tutaj można zerknąć jak to wygląda: http://www.sfd.pl/Jak_pakowa%C4%87_sypkie_preparaty-t195751.html
soel
 
Posty: 61
Dołączył(a): So kwi 05, 2008 7:03 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt mar 24, 2009 3:27 pm

pisałam jakiś czas temu, że moje dziecię dostało zapalenia oskrzeli! powiem Wam, że wykaraskała się z tego szybko....pisałam tez że piłyśmy piołun (a konkretnie dehelmityk1)! Byłam szczęśliwa że nie przyplątał się kaszel (który męczy ludzi u nas po dwa-trzy tygodnie)! Krótko się cieszyłam, bo po tygodniu chodzenia do szkoły dopadł ją dziad! O DZIWO :shock: nie przyszła za tym gorączka ani bóle głowy :D - co wcześniej było nie do pojęcia, od razu był atak choroby z każdej strony!!!!! Chodziła normalnie do szkoły, chociaż nie za szczęśliwi byli nauczyciele, bo deczko przeszkadzała tym kaszlem na lekcji (wyrodna matka ze mnie, co? - ale już dosyć tych zaległości!!!) :evil: Zrobiłam też napar z dehelmityka 1 (coby zajął się pasożytami grasującymi po płucach i oskrzelach) i dołożyłam jej jeszcze olejek pichtowy (2x dziennie 5 kropli) i przeszło prawie po niespełna tygodniu! Włączył mi się znowu szperacz i doczytałam sie (również na baaaaardzo obszernym opisie IGYA) że wrotycz zawiera flovonoidy! Ciekawe, bo już byłam skłonna je gdzieś kupić w jakiejś "suplementarni" coby uzupełnić braki i podkurować się jeszcze przy tej dziadowskiej pogodzie! Wszystko mi jakoś poskładało sie do kupy.... a najważniejsze, że zadziałało!

mam nadzieję, że moje skróty myślowe nie wprowadziły zamieszania! doszłam po prostu do wniosku, że czasem jakoś doraźnie można stosować wybiórczo wymyślone przez Siemionową specyfiki :D

a w ogóle to co tu tak cicho? ;)
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez dyziowata Wt mar 24, 2009 7:52 pm

Rany, piszecie, że czujecie się fantastycznie stosując terapię Siemionowej, a ja wręcz odwrotnie. W połowie pierwszego tygodnia zaczęły mi się pojawiać małe swędzące krosteczki na udach. Następnie rano opuchnięte oczy, skóra wokół oczu czerwona, sucha i pomarszczona!Masakra! Rano to normalnie straszę ludzi. Jak włączyłam do kuracji Myczokist - 7 kropel na łyżkę wody, to wróciły mi problemy z zatokami i mega katar, tyle, że tym razem wydzielina jest trochę inna niż zazwyczaj. Nie wiem, czy przerwać kurację czy dalej ciągnąć. Ale powiem Wam mam dość. Szczególnie te oczy. Coś jest nie tak. Ogólnie czuję się źle. Czy któraś z Was też nie czuła się najlepiej stosując kurację? czy ja jestem wyjątkiem?:) Co mi wychodzi to nie wiem, wolę nie widzieć. Może orientujecie się, czy w okolicy Katowic jest jakiś gabinet w którym można zbadac zawartość pasożytów w organiźmie?
Pozdrawia:)
dyziowata
 
Posty: 3
Dołączył(a): Wt mar 24, 2009 7:41 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości