Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona N lut 15, 2009 5:55 pm

Dorka: dostałam od pana Igora kuleczki z zapisanymi częstotliwościami, 2 x detoks i 1 x drenaż. Nie mogłam sobie robić lewatyw, bo raz że nie miałam siły a dwa miałam potężny okres :( . Co do toksyn ja widziałam co się z moim dzieckiem działo jak było zarobaczone i brało leki chemiczne, które pewnie coś tam ubiły i jak toksyny z tych zabitych robaków wywołały u niego szok toksyczny - dziękuję, już nigdy nie chciałabym doświadczyć tego co wtedy widziałam i przeżyłam (no i oczywiście moje dziecko).

U mnie organizm też sobie radził bo nie mogłam nic robić, nie miałam siły, nie mogłam nic jeść, chciało mi się bardzo pić i piłam wtedy zioła i gorącą wodę z cytryną. Co do mojego samopoczucia obecnie nie jest wcale lepsze, sama też pójdę ponownie do pana Igora na sprawdzenie i ponowne ubijanie bo nie dam rady dalej tak żyć.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez escondidos N lut 15, 2009 9:51 pm

Mona, czy tu chodzi o toksyny po pasożytach pozostałe po tym ubijaniu? Można zapytać, czy dużo tego miałaś? Czy w takim razie kuracja Siemionowej zadziałala? Wcześniej pisałaś, ze się po niej dużo lepiej czułaś, czyli mimo to wszystkiego kuracja nie ubiła? Ile już dnie tak źle sie czujesz?
escondidos
 
Posty: 110
Dołączył(a): So lut 09, 2008 7:37 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Pn lut 16, 2009 9:53 am

Bogumiła....w dużej mierze terapia (każda) zależy od naszego starania się przestrzegania wymogów! Ja w trakcie diety chodząc do pracy zawsze w torebce miałam spirulinę a mój mąż z córka dostawali w kieszeń i kole 14.oo dwoniłam do nich że maja ją łyknąć ;) ! Glinke brałam ze soba do pracy w małym słoiczku a mojej rodzince zalewałam rano i tez przypominałam żeby brali będąc wcześniej w domu! Troche roboty jest ;) !
Większość specyfików bierze się rano i wieczorem jak jest się raczej w domu.
Dehelmityzację zasadniczą robiłam dopiero po dwóch tygodniach oczyszczania!
Wszystko da sie zrobić....powodzenia :D !

Mona niesamowite to co piszesz :o ! ojej.....trzymaj się kobietko, zazdroszcze Wam z Dorką, że możecie byc pod kontrolą fachowego oka...to naprawdę ważne! Musze przeszperac jeszcze raz forum za danymi tego Pana...cos wymyślę ;) !
Ja dzisiaj czuję sie fatalnie! Chyba dlatego, że pierwszy raz od oczyszczania nie żałowałam sobie niczego na weekend! Byłam na wyjeździe i jadłam co mi dawali, piłam pierwsza kawkę od grudnia:D .....ale dzisiaj masakra, ból głowy rozwała mi czaszkę i mam zawalony nos!
Wczoraj po powrocie naparzyłam sobie odrazu dehelmityka i piłam rano.....wracam do dobrych, zdrowych nawyków, samopoczucie o niebo lepsze ;) !
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Pn lut 16, 2009 4:21 pm

Drogie Dziewuszki-MONA I EFKA coś mi się wydaje, że chyba już do końca życia zostaniemy na naszych dietach, bo gdy i ja troszkę zgrzeszyłam-zjadłam ciasteczko kruche, sklepowe, to w jelitach miałam "bal". Burczało, przelewało się, a jakieś potworki mogły nawet tańczyć. Do kawy wróciłam, pije 2 filiżanki dziennie z ksylitolem lub z miodem. A jak jestem u kogoś, to pijam tylko wodę gorącą z cytryną.
Ale od 2 dni mam problem, dzwoni mi bez przerwy w prawym uchu, można dostać kota. Nie mam pojęcia czego to może być objaw. Siemionowa chyba o czymś takim nie pisała. Zaczęłam gotować wg. Pięciu Przemian chińskich. Kupiłam sobie książkę Barbary Temelie pt." Odżywianie wg. Pięciu Przemian".Bo oprócz smacznych posiłków, muszą one również działać leczniczo.

Mona, Pan Igor mówił mi, że po pierwszym wykryciu pasożytów i wybiciu ich mogą ujawnić się te następne, które zadomowiły się głębiej w jelitach i innych organach. Po ich wybiciu, mogą pojawić się niestety następne , które żyją jeszcze głębiej.......

U mnie tak wyszło :cry: Ale idę sprawdzić czy to, co wyszło w badaniu w Vega-Medica potwierdzi się u p. Igora.

Wychodzi na to, że po zabiegu Siemionowej jednak coś zostaje...............Trzeba ponownie pójść i się przebadać lub tak, jak Ona pisze po 3-4 tygodniach przerwy zrobić ponowne oczyszczenie. Oby nam sił starczyło :)
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Pn lut 16, 2009 6:11 pm

escondidos: chodzi o toksyny po ubijaniu (tak mi się wydaje, bo byłam na tych kulkach i w trakcie ich brania tak mnie siekło). Uważam, że zawsze warto stosować oczyszczanie z tego całego świństwa.
Byłam dzisiaj z dzieckiem JEST CZYSTE!!!!, zostały jeszcze toksyny po gliście, ale to jest do usunięcia. Syn był ostatnio jeszcze na programie jelitowym Clark i był zapperowany ponieważ miał silne bóle stawów kolanowych i skokowych (miał jeszcze do usunięcia borelię u pana Igora, bo wiecie jak to leczyli w szpitalu-antybiotyki żeby zaleczyć, ale nie wyleczyć! ) Ja już wiem dlaczego ze mną jest kiepsko po tym ostatnim usuwaniu pasożytów (objawy miałam wcześniej, ale teraz się nasiliły), wyszło że mam bąblowca :o Bo gdyby pasożyty, które miałam poprzednio, były odpowiedzialne za obecne dolegliwości, to te by już ustąpiły a nie się nasiliły. Także pan Igor szukał dalej i wyszły kolejne, oprócz wspomnianego bąblowca. Wyszedł jeszcze odmieniec pospolity i coś jeszcze, nazwy teraz nie pamiętam. Jest mi to zresztą już obojętne, z samym bąblowcem nie ma żartów, a jak przeczytałam jak się go leczy konwencjonalnie i jakie daje objawy...Trudno mi jest to wszystko pojąć, bo nie żywię się poza domem, sama wszystko przygotowuję, nie jem mięsa (teraz) a tym bardziej surowego, w domu zawsze mam czyściutko...a cały czas choruję, dosłownie od dzieciństwa na wszystko co się da.
Sorry, rozpisałam się, ale głowę mam wielką od tego myślenia i nie mogę się po tych "rewelacjach" na niczym skupić :(
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez RMB Pn lut 16, 2009 7:41 pm

bies.. napisał(a):Witamina C-produkowana w zakladzie chemicznym---to trucizna dla naszego organizmu i nie jest to juz istotne ile ona kosztuje,a jezeli masz problemy z uszami to najpierw wyrzuc wszystkie produkty mleczne i przestan je spozywac.Zastosuj oczyszczanie organizmu i zmien sposob odzywiania o 180 stopni.Zycze ZDROWIA:

Od kiedy to jest ważne co gdzie robiono :P ?Na pewno nie masz dowodów na to :P .Tylko nie pisz bzdur o złej energii itp :twisted: .A dodam jeszcze że ta z apteki też jest z fabryki :P .A co do tych produktów mlecznych to pomyślę chociaż o redukcji :roll: .Być może problemy ze słuchem wynikają z miażdżycy bo czuję w uszach że to jak boli zależy od pulsu :roll: .Ale podobno na to dobre sa zastrzyki z wersenianów :roll: .Dodam ze łykałem znacznie gorsze świństwa niż witaminę i to swojej produkcji które mogły być zanieszczyszczone zdecydowanie bardziej szkodliwymi substancjami :lol: .
RMB
 
Posty: 40
Dołączył(a): So lut 07, 2009 11:15 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt lut 17, 2009 11:44 am

Mona napisał(a):Ja już wiem dlaczego ze mną jest kiepsko po tym ostatnim usuwaniu pasożytów (objawy miałam wcześniej, ale teraz się nasiliły), wyszło że mam bąblowca :o Bo gdyby pasożyty, które miałam poprzednio, były odpowiedzialne za obecne dolegliwości, to te by już ustąpiły a nie się nasiliły. Także pan Igor szukał dalej i wyszły kolejne, oprócz wspomnianego bąblowca. Wyszedł jeszcze odmieniec pospolity i coś jeszcze, nazwy teraz nie pamiętam.


Zastanawiające :shock: !!!! To wychodzi na to, że pasożyty też się 'zagłuszają'??? Czy to możliwe, że robiąc porządek z jednymi, następne się rozbestwiają!!!! Faktycznie trudno dojść czy miałaś bąblowca wcześniej czy zaraziłaś się nim w międzyczasie ??!! hhhhmmmm :shock:
No cóż, jaja glisty latają w powietrzu, ja miałam toksoplazmozę pokarmową.... FUJ, dziadostwo :evil: !!!!
Musimy organizm doprowadzić do takiego porządku, żeby faktycznie sam radził sobie z lokatorami.....ogrom pracy!
Na ale co tam.....damy radę! :D
Co prawda, nie wyobrażam sobie kuracji powtarzać po 3 czy czterech tygodniach.....ale powoli, powoli, osiągniemy swoje :D !
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Joni Wt lut 17, 2009 1:17 pm

EFKA

DZIĘKI!!!! a WSZYSTKIE WYMIENIONE PRODUKTY ZAŻYWAŁAŚ? DIETA MUSI BYĆ TAKA JAK W KSIĄŻCE, CZY CHODZI TYLKO BY NIE JEŚĆ MIĘSA???
Joni
 
Posty: 8
Dołączył(a): Cz lut 12, 2009 7:47 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Wt lut 17, 2009 2:34 pm

nie, nie miałam czopków i spektosu.....ale wiesz co?
lepiej odłóż to oczyszczanie na jakiś czas i zapoznaj się dobrze z książką :) !
nie jeść mięsa, cukru, nabiału, jedzenie rozdzielne......itd! jest tego trochę w treści, ale jak przełożysz na praktykę (czyny) to nie jest źle :)
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Wt lut 17, 2009 3:17 pm

efka: no tak pewnie to wygląda, że po likwidacji silniejszych pasożytów wychodzą te które są głębiej. Ja nie mogłam się zarazić międzyczasie tym bąblowcem bo on rozwija się w organizmie ludzkim nawet 10-15 lat bez objawów! A nie jesteś w stanie go inaczej zdiagnozować, on powoduje po prostu raka, a u mnie wyszło że mam różne stadia rozwojowe i różne jego rodzaje!!! Mam długo siedzieć na generatorze u pana Igora, do tego leki i nie wiem czy nie chemia, zobaczymy. Lekarze leczą to świństwo za pomocą chemioterapii pasożytniczej przez wiele lat! Pewnie gdybym nie mogła tego zdiagnozować za kilka lat okazałoby się że mam nowotwór nie wiadomo skąd, a to przez robaki (to jest przykład tego, że pasożyty powodują choroby nowotworowe, nie tylko bąblowiec).
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Wt lut 17, 2009 8:21 pm

Mona, a nie może być pomyłki? Aż mam ciarki na plecach na samą myśl o badaniu. Ja idę 13.03 do p. Igora i teraz już się boję co wykryje u mnie. Bąblowiec jest niebezpieczny, ja sprawdziłabym jeszcze w innym miejscu. Czy mówił Ci jakie ma osiągnięcia w walce z takimi potworami?
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez bies.. Wt lut 17, 2009 11:20 pm

RMB napisał(a):
bies.. napisał(a):Witamina C-produkowana w zakladzie chemicznym---to trucizna dla naszego organizmu i nie jest to juz istotne ile ona kosztuje,a jezeli masz problemy z uszami to najpierw wyrzuc wszystkie produkty mleczne i przestan je spozywac.Zastosuj oczyszczanie organizmu i zmien sposob odzywiania o 180 stopni.Zycze ZDROWIA:

Od kiedy to jest ważne co gdzie robiono :P ?Na pewno nie masz dowodów na to :P .Tylko nie pisz bzdur o złej energii itp :twisted: .A dodam jeszcze że ta z apteki też jest z fabryki :P .A co do tych produktów mlecznych to pomyślę chociaż o redukcji :roll: .Być może problemy ze słuchem wynikają z miażdżycy bo czuję w uszach że to jak boli zależy od pulsu :roll: .Ale podobno na to dobre sa zastrzyki z wersenianów :roll: .Dodam ze łykałem znacznie gorsze świństwa niż witaminę i to swojej produkcji które mogły być zanieszczyszczone zdecydowanie bardziej szkodliwymi substancjami :lol: .

Gdybym nie wiedzial to tez bym nie pisal tak jak Ty to robisz,wiec prosze zastanow sie nad tym co piszesz.
Z powodu mnie mozesz polykac co tylko chcesz,dawac sobie zastrzyki itd.,gdyz masz do tego pelne prawo jednak nie obrazaj innych.
Ja pisze tylko to czego doswiadczylem na mojej wlasnej skorze,a na temat zdrowia oraz zdrowego odzywiania przeczytalem wiecej ksiazek jak moze myslisz.Jezeli chodzi o vitamine C lub inne vitaminy pochodzenia nieorganicznego wyprodukowane z skladnikow czysto chemicznych-to trucizna.
bies..
 
Posty: 149
Dołączył(a): So gru 20, 2008 10:44 am

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Śr lut 18, 2009 11:50 am

Byłam jeszcze u pana Igora na "odrobaczaniu" i diagnostyce. Zlokalizował gdzie dokładnie są cysty bąblowca-w tarczycy i macicy. Ja kilka miesięcy temu miałam taki "epizod" związany z tarczycą bo mnie tak jakby zatykało, podduszało, miałam wrażenie jakby mi się przełyk zwęził i utrudniał przełykanie. Robiłam badanie diagnostyczne i wyszło że mam guzy tarczycy, ale nie były hormonozależne jak to określił lekarz. Później to przeszło. A teraz taka wiadomość. Wyszła też toksoplazmoza (miała kota), i oprócz odmieńca zwykłego odmieniec dziwaczny, i jeszcze jakieś świństwo w układzie moczowym, które występuje zawsze w parze z odmieńcem. No i oczywiście borelia, która tak jak u syna również i u mnie była zaleczona antybiotykami.
Uważam, że nie powinno się pytać o osiągnięcia osoby która wykonuje badania. Najlepszym świadectwem skuteczności i dokładności robiącego badania powinny być osoby, które udało się wyleczyć (brak objawów chorobowych, potwierdzenie innymi badaniami cofnięcia się jakiś zmian). Można też opierać się o swoją wiedzę, jeśli "jest się w temacie". Mój syn powiedział tylko następnego dnia po usuwaniu borelli że "kłucie w palec pomaga, bo mnie już nie bolą kolana jak chodzę po schodach". Mam nadzieję, że już tak będzie, bo sesje na zapperze złagodziły te bóle, ale ich nie usunęły. Ja z zaciekawieniem i nadzieją czekam na ustąpienie dręczących mnie dolegliwości.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Śr lut 18, 2009 3:28 pm

Dziewczyny proszę bardzo o namiar na Pana Igora,
bo z moją 5-l. córą coraz gorzej; odpuściłam sobie terapię u homeopaty dr. Hortmanowicza
nie twierdzę, że jest zły, to on pierwszy stwierdził, że to nie alergia, tylko robalce; pomógł moim znajomym z małymi dziećmi,
ale po prostu na moją M. homeopatia nie działa (pół roku bez efektu),
a skóra coraz bardziej się łuszczy, już wchodzi jej na twarz, drapie się babsko do krwi, a w nocy się budzi, męczy, złości ...

Męczę moją rodzinę drugą kuracją S. (troszkę zmodyfikowaną; pierwsza - próbna ze 4 mies. temu),
na sobotę zaplanowałam dynię, ale mąż mi już zapowiedział, że tego świństwa to on nie tknie!
Dziewczynki też niechętne... Za to "szamią" glinkę (a właściwie minerały Schindle :D ) aż im się uszy trzęsą!

Macie sposoby na złagodzenie świądu skóry? Wypróbowałam krochmal, "różową" kąpiel, oilathum i Balneum,
halogel i sole z morza martwego dr.Nona i inne wynalazki do atopowej skóry,
tym bardziej, że ostatnio baba nie chce się w ogóle moczyć, nie mówiąc o umyciu!
Ostatnio daje się smarować jedynie kremem kojąco-regenerującym zinalfat - ale to strasznie drenuje kieszeń!
To tyle...
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Mona Śr lut 18, 2009 6:12 pm

kotik: tak na pierwszy "rzut oka" to glista, ale mogą to być jeszcze inne stwory, lepiej to sprawdzić. Podaję ponownie namiary na pana Igora Ogorodnika, przyjmuje w Centrum Medycyny Naturalnej TREA na ul. Wilczej 50, tel. 0 (22) 623 02 58. Z tego co wiem, to będzie tam przyjmował jeszcze przez jakiś czas.
Mona
 
Posty: 58
Dołączył(a): Wt lip 15, 2008 1:43 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Śr lut 18, 2009 6:16 pm

Kotik, to adres p. Igpra

Centrum Medycyny Naturalnej i Odnowy Biologicznej "Trea" W-wa ul. Wilcza 50/52 tel. (022) 623 02 58 Igor Ogorodnik

O! Mona była pierwsza :D

Mona, te odmieńce to też tasiemce? Słuchaj, a może warto byłoby robić gimnastykę Siemionowej, abyś tak nie cierpiała przez te toksyny?
Współczuję Ci , ale mam nadzieję , że obie jesteśmy w dobrych rękach p. Igora i to tylko kwestia czasu, wiary w skuteczność tej metody, wizualizacji i pozytywnych afirmacji :)
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Dorka Śr lut 18, 2009 6:39 pm

Kotik, a może te kąpiele Cię zainteresują:
1) Kąpiel otrębowa : 250g otrąb pszennych wsypujemy do woreczka kąpielowego(z tkaniny) i wieszamy na kranie z wodą. Wyciskamy kolkakrotnie w gorącej wodzie i moczymy małą kobitkę
2) Kąpiel miodowo-mleczna: na wannę wody potrzeba ok. 1l mleka i jedną filiżankę miodu pszczelago. Mleko trzeba lekko podgrzać i rozpuścić w nim miód, wlać do wanny. Przy bardzo suchej, łuszczące się skórze można ilości podwoić.
3) Kąpiel maślankowo- olejowa: przed kąpielą namaszczamy ciałko oliwą z oliwek, wlewamy do gorącej wody 3l maślanki i kładziemy w niej panienkę, niech leży i nasiąka :D

Przepraszam wszystkich innych forumowiczów za ten wątek.
Dorka
 
Posty: 197
Dołączył(a): Pt paź 31, 2008 10:05 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Śr lut 18, 2009 9:45 pm

O! Dziękuję Dziewczyny, zapiszę, wypróbuję...
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez kotik Cz lut 19, 2009 12:52 pm

Ojej do pana Igora czeka się ponad miesiąc! Mamy termin 30.III.
kotik
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt lip 29, 2008 9:40 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez efka Pt lut 20, 2009 3:08 pm

niewiedza jest lepsza od świadomości :( ! naprawdę....
cieszę się, że dzięki kuracji Siemionowej moja córka ma się dobrze, ale....jakoś mi gorzej na duszy po 'rewelacjach' Mony :( ! naprawdę ci współczuję!!!!!
oby ten wasz Igor był skuteczny!!!!!!
piszcie na bieżąco o efektach, proszę!
efka
 
Posty: 94
Dołączył(a): Wt gru 09, 2008 11:04 am

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron