Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Monoi N kwi 24, 2011 11:34 pm

Murtih witaj.
Czyściłam kiedyś jelita wodą z cytryną,ale od dłuższego czasu używam ut .Jestem po nich bardzo zadowolona i w dodatku czuje ,że mi leczy jelita ,bo po chemioterapii było ciągle źle.Bolały ,ciągłe wiatry ,a jak zjadłam buraki to zaraz czarowny mocz miałam ,oznacza to ze miałam jelita niesprawne ,mówiąc krótko dziurawe.Teraz jest wszystko w normie ,tylko nie wiem czy Ty byś takie chciała robić,ja też jestem na forum oczyszczanie wątroby wg. Clark i na urynoterapii ,tam się dużo dowiedziałam i pokpiłam książki .Tego balsamu nie używam to nic nie mogę Ci powiedzieć .Na początku jak stosowałam oczyszczenie jelit ,lewatywy to robiłam codziennie przez tydzień ,a potem co drugi dzień.Teraz raz na dwa tygodnie.Jestem zadowolona ,bo przedtem miałam silne zaparcia i hemoroidy ,a teraz jest w porządku ,nic nie biorę ,żadnej chemii. ,codziennie się wypróżniam bezboleśnie.Chleba to nawet w święta nie jem ,zrobiłam sałatkę jarzynową i jadłam ją w pierwszy dzień świąt. .Jutro kasza jaglana i warzywa.Kawałek placka zjem ,piekłam ze zdrowej :D nieprzetworzonej maki ,cukru.
Monoi
 
Posty: 44
Dołączył(a): Wt mar 15, 2011 10:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pn kwi 25, 2011 7:37 pm

Monoi, co to znaczy ut. Czy to woda utleniona? Dzięki że napisałąś co napisałaś. Ja nie mam jeszcze tych książek, tylko jedną, o h2o2. Więc czytam w necie co się da, ale na razie nie udało mi się tego wszystkiego poukładać w sensowną całość. Od dziś piję winko czosnkowe, zobacz co z tego wyniknie. Tak, nie zachowałąm swojej diety w ciągu ostatnich dni i pozwoliłam sobie na rozpustę. Czyli ciasto i chleb. Ale jedząc wyraźnie czuję juz że to nie to co mi najbardziej smakuje. Zupa z dynii z imbirem i goździkami i jaglaną to jest to co jednak daje mi pełna satysfakcje. Mentalnie przygotowuję się do oczyszczania na poważnie. Ciekawe, jakie robale i inne pasożyty okradają mnie...czy pijesz krzemień?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pn kwi 25, 2011 7:41 pm

Dziś wieczorem po wypiciu czosnku rozbolał mnie brzuch, bardzo dawno juz mnie nie bolał, zapomniałam jak to jest. Ciekawe co dalej...
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Monoi Wt kwi 26, 2011 8:11 pm

Witaj Murtih
Dzisiaj trochę się źle czuję :x ,jutro Ci więcej napiszę .Ut to jest uryna.Ja za bardzo czosnku ,pod rożnymi postaciami nie mogę.Mam problemy z żołądkiem, :cry:
Monoi
 
Posty: 44
Dołączył(a): Wt mar 15, 2011 10:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Śr kwi 27, 2011 4:42 pm

Jak sie lepiej poczujesz, napisz prosze co Ci jest, na czym polega to że się źle czujesz???
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Monoi Cz kwi 28, 2011 11:24 am

Witaj Murtih
Dzisiaj jeszcze nie za bardzo się czuję.Jak chcesz to podam Ci skrzynkę i do mnie napisz ,a ja Ci wytłumaczę ,bo nie chcę tutaj.-misia0027@interia.pl
Monoi
 
Posty: 44
Dołączył(a): Wt mar 15, 2011 10:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Cz kwi 28, 2011 8:36 pm

Monoi, ok jutro napisze, bo dziś już padam. Ciągle coś czytam. Nic nie wiedzialam o mms a tu tyle informacji!!!
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 01, 2011 6:46 pm

Witam wszystkich!
Potrebne mi wsparcie i Wasze rady.

Przeklejam to co przez ostatnie dni pisałam na forum "Chlamydii" Tam niewiele osób stosuje metody oczyszczania.
Liczę na Was!

28.04.2011r

Z ogromną uwagą przeczytałam wszystkie wpisy i jak większość z Was jestem przerażona i czuję się bezradna. Ja teraz czekam na wynik badań na ChLamydię. Od wielu lat /ponad 10/ mam w sobie "coś" co mnie żre i powoduje, że nie mam siły. Tak jakby ktoś w pewnym momencie wyciągał "wtyczkę z kontaktu" i przestaję działać. Żaden ze mnie pracownik. Oczywiście wynikiem tego jest koszmarna sytuacja materialna. Od 4 lat ciągle biorę antybiotyki. 2 tyg antybiotyk- 2-3 tygodnie przerwy i od nowa. Mam ciągle nie zdiagnozowaną przyczynę i jestem przekonana, że wielu lekarzy uznało, że udaję. Był długi czas gdy miałam temperaturę 34,6-34,8. Kiedy to zdażyło się po raz pierwszy byłam przekonana, że popsuł się termometr. Wzięłam drugi a ten miał skalę od 35 i oczywiście nic nie pokazał. Potem temperatura wzrosła do 35,6 i stopniowo do normalnej. NIestety gdy zaczynam chorować temperatura obniża się a nie rośnie. Miewam zaburzenia widzenia, bóle stawów, silne bóle serca. Kilka lat temu straciłam przytomność i bełkotałam. Straciłam pamięć. W szpitalu rozpoznali padaczkę i przepisali silne leki. Na szczęście znajomy lekarz po obejrzeniu wyników badań zdecydowanie wykluczył padaczkę. Leki ziołowe stopniowo przywróciły refleks i pamięć..ale choroba nadal nie jest zdiagnozowana. Teraz od lekarza usłyszałam, że może być to chlamydia i miałam nadzieję , że po właściwym rozpoznaniu wreszcie wyjdę z impasu.
Po przeczytaniu wpisów niestety straciłam tę nadzieję.
Chyba zaczną znowu słuchać swojej intuicji. Pewnie większość z Was uzna to za dziwne ale... maja babcia zawsze mówiła mi, że ciało jest bardzo mądre i należy słuchać tego co mówi a jako przykład opowiadała rodzinną historię.
Praprababcia w czasie I wojny światowej była 8-letnim dzieckiem. Gdy przez jej wioskę przechodził front wraz z żołnierzami szła "morowa choroba"- nie wiem ale myślę, że była to cholera. Z każdego domu kilka osób umierało. Prababcia też zachorowała. Leżała w łóżku czekając na śmierć. Rodzina uciekła przed frontem. Wtedy dziećmi nie przejmowano się tak jak obecnie. W pewnej chwili babcia odzyskała świadomość i bardzo chciało jej się pić. Przypomniała sobie , że w piwnicy są beczki z kiszonymi ogórkami. Postanowiła przed śmiercią się najeść. Zeszła/ zczołgała się do piwnicy i najadła się kiszonych ogórków popijając sokiem. Ciąg dalszy łatwo przewidzieć. Straciła ponownie przytomność. Znalazła ją powracająca rodzina. Ale jako jedyna chora z tej wioski przeżyła.
Teraz każdy z nas wie i łatwo się domyśli dlaczego. Ale wtedy nie było wiedzy o witaminach i ich działaniu.
Gdy leczenie antybiotykami nic nie dawało szukałam pomocy u homeopaty. brałam m.in.srebro alkaloidalne. Koszt miesięcznej kuracji około 2.000zł. Było polepszenie ale po 2 mies. objawy wróciły. Znowu kuracja / znowu kredyt/ i niestety powrót choroby. Nie stać mnie na dalsze leczenie a w efekcie uzyskałam tylko chwilową ulgę.
Rok temu nagle zakochałam się w oregano. Dodaję do potraw i zaczęła mi bardzo smakować "herbatka" z oregano. Choć obiektywnie jest okropna ja czuję ją jak ambrozję. To chyba kolejny sygnał , że jest to potrzebne. Przekonałam się, że po wypiciu naparu z oregano zmniejszają się bóle pęcherza. Chyba zacznę stosować to systematycznie. Nie wiem tylko 1? 2? 3? razy dziennie? Przeczytałam w jednym z wcześniejszych wpisów, że ktoś dostał lek zrobiony z wyciągu z oregano. Chyba idę dobrym śladem.
Kiedy kilka lat temu miałam chorobę wrzodową i reflux a gdy leki nic nie zmieniały przypomniałam sobie babcine uwagi, a gdy w sklepie"coś" zatrzymało mnie przy granatach kupiłam kilkanaście. / te brzydsze, małe, tanie o jasno różowych pestkach/. Po pierszym kęsie zaczęłam jeść jakbym nic nie jadła od wieków. W żołądku poczułam coś w rodzaju burzy- gotowało mi się przez chwilę a potem ulga. Jadłam 6-8 granatów dziennie przez kilka dni a potem 1-2. zakończyłam kurację po 2 tygodniach. Teraz jem na wiosnę i jesienią po kilka sztuk. I nic mi nie jest. Zapomniałam co to zgaga i pieczenie w gardle.

Czy ktoś z Was ma takie doświadczenie? Będę zdawać Wam sprawozdanie. Może jeszcze komuś to pomoże.

postaram się pisać codziennie. Jak mnie trafi szlak to przynajmniej będzie wiadomo dlaczego. A jak się uda to też będzie dokument. Dziś cały dzień popijam oregano. Nie chce mi się jeść. w południe zjadłam jogurt. Teraz wypiłam kubek soku z buraka ze spiruliną. Ten przepis dostałam od kucharza z Zawiat. Prowadzą tam turnusy odtruwające wg. diety dr. Dąbrowskiej. Byłam tam 2 razy i rzeczywiście po przyjeździe czułam się znacznie silniejsza i sprawniejsza. Zeszły opuchlizny. Przez cały dzień przypominałam sobie po jakich działaniach czułam się lepiej. Staram się to wszystko połączyć i wyciągnąć wnioski. I cały dzień czytałam w internecie. Wszystko na portalu / Chlamydia/od 2008r i na "oczyszczanie wg. Siemionowej' Dużo tego. Przypomniałam sobie też o książce "Zielarskie praktyki Agaty". Ona poleca sok z jagód i herbatkę z pokrzywy. Jak dotąd zrobił mi się jasno biały język. To chyba uwalniające sie toksyny? A najdziwniejsze, że mam stan podgorączkowy /37,2/ zupełnie u mnie nieznany od lat. I zaczęłam kaszleć i coś zaczęło się odrywać. Ża to znacznie zmniejszył się wczorajszy ból pęcherza. Wczoraj zupełnie nie miałam takich objawów. Mam w domu jakieś drakońskie antybiotyki przepisane przez lekarza. Może uda się ich nie brać w ciągu ostatnich 2 miesięcy byłaby to 3 kuracja. Czytałam, że antybiotyki tylko osłabiają siły odpornościowe organizmu. Właściwa flora bakteryjna to najlepsza ochrona. Jutro kupię probakti.
Dr. Homeopata twierdził, że /bakterie?/ zagnieździły się w moim prawym migdale i z tamtąd sieją toksyny po całym organiźmie. Niestety choć czasowo porawa była, nie stać mnie na dalsze leczenie. / jedno opakowanie ampułek kosztuje około 700zł. a jest ich kilka rodzajów. Następnego kredytu nie dostanę, bo mam problemy ze spłaceniem poprzednich.
Pamiętam, że toksyny uwalniają sie także z oddychaniem i poprzez skórę. Czyli zaordynowałam sobie głębokie oddychanie a także prysznic z szorowaniem szczotką 2 x dziennie. Z portalu dowiedziałam się też, że można to złapać od zwierząt. Ja mam psa i 2 koty. Oczywiście nie zrobię im krzywdy. Czyli zaczynam zmieniać codziennie pościel i ręcznik w łazience do każego mycia. Wszystko jak zawsze będę gotowała. Ktoś pisał o dezynfekowaniu mieszkania wodą utlenioną. OK ale co z regałami? Czy na podłodze i stole nie porobią się plamy? Wiem, że z wodą utlenioną trezeba uważać. Kilka lat temu przeczytałam art. o tym i tak gorliwie zaczęłam stosować , że spaliłam śluzówkę. Dentysta nazwał to jakoś inaczej / zmacerowałam?/
Żuję też goździki. Też z portalu.
Coś wspominaliście o ćwiczeniach zalecanych przez Siemionową. Książka jest do kupienia dopiero na jesieni. Czy ktoś może mi napisać jak ćwiczyć i z czego robi się lewatywę?
Pozdrawiam!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 01, 2011 7:26 pm

01.05.2011r.

Witam ponownie!
Dziś nad ranem miałam dziwny sen. Śniło mi się, że stoję na progu pokoju. Bardzo ładnego, jasnego i czystego. Panował tam prawie idealny porządek i ładnie pachniało. Przyczyną, która nie pasowała do całości były pojemniki- beczółki szczelnie zamknięte. Stały w różnych dziwnych miejscach, zupełnie bez sensu. Nagle jedna z nich pękła i na czystą podłogę wylała się obrzydliwa, cuchnąca masa. Natychmiast pokazała się fala, która zaczęła wypłukiwać świństwo i zaraz za nią druga, która dezynfekowała teren. Wtedy zauważyłam, że niestety część "draństwa" jest żywa i zaczyna zwiewać po kątach i szybko okokoniać się tworząc nowe beczółki. I wtedy są bezpieczne, gdyż fala nie może im nic zrobić. Za okrywą rosną, mnożą się aby po pewnym czasie znowu przebić skorupkę i rozleźć po pokoju.
Obudziłam się i po chwili pomyślałam, że przyśnił mi się proces rozwoju draństwa we mnie i przyczyny trudności w wyleczeniu.
Alezupełnie nie wiem co dalej? Jak wypłukać całe beczółki?
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 01, 2011 7:42 pm

cd.
Czy ktoś wie, czy jest gdzieś do ściągnięcia z netu metoda Śiemionowej? Nie mogę czekać do jesieni na książkę!!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih N maja 01, 2011 10:10 pm

Witaj Iwono! wyglada na to ze jesteśmy tu teraz same :-( od jakiegos czasu nawet administracja się nie odzywa. Moze sie wszyscy zawiedli na tych metodach? no nie wiem. Albo pozdrowieli i nie chce im sie tu wchodzić i sluchać naszych lamentó ;-) Choć przeczytalam na necie bardzo dużo juz, i dalej czytam, czuję się wciąż zielona w temacie oczyszczenia, wiec na nie wiele Ci się przydam. Ja sie powoli przymierzam do tego. Zaczęłąm od zmiany diety, Ucze się nie jęść tego co prrzez całę życie jadłam, jak każdy "normalny" człowiek. Odstawiam więc chleb, również razowy, czyli mąkę, cukier, czyli słodycze, mięso, ryby też, i nabiał, czyli jogurty też. Zrozumiałąm że wlaściwe odżywianie jest fundamentem zdrowia. Musze więc siebie nauczyć nowego żywienia. Podstawą jest u mnie kasza i warzywa. Trochę owoców. Ale ponieważ dopiero się uczę, więc zdarza mi się ulec starym zwyczjom, czyli nawykom. Czasem piekę biszkopt z jablkami i mąką razową. Ale chce z tego zrezygnować, bo wiem, że karmię tym głównie pasożyty. Czasem piję kakao bez mleka, ale z cukrem trzcinowym. A cukier to cukier i pewnie ONE są zadowolone. Mam wiele refleksji na temat naszego stylu życia, ale to by było za duzo pisania. Jeśli chodzi o lewatywę, zrobiłam ja dopiero dwa razy, woda z sokiem z cytryny. O lewatywach tez mozna dużo znaleźć na necie. Też bym chciala przeczytać Siemionową i Clark ale nie mam tych książek. Gdy by można było sciągnąć z neta chociaż fragmenty, ucieszyłąbym się. Na razie muszę polegać na wypowiedziach na forach, ale mam z tego powodu pomieszane w głowie i musze to uporządkować. Pozdrawiam Cie Iwono i mam nadzieję ze jeszcze sie tu pojawisz. Monoi na razie się nie pojawia, pisala ze źle się czuje. Może wkrotce pojawi sie tu znowu. Ciekawa ta historia z sokiem ogórkowym. Dzieki ze się podzieliłaś. Jutro zamierzam zrobić lewatywę. Napiszę jak mi poszło. Ostatnio jestem uważana za szloną za poruszanie tematu robali... ale nie mogę się powstrzymać. Moja rodzina w Polsce nie źle się puka w głowę. No fakt nie da sie teraz ze mna pogadać na inne tematy. No ale coż jest ważniejsze od zdrowia?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Monoi N maja 01, 2011 11:08 pm

Witaj Murtih ;)
Ja tu wpadam ,ale ja już wyższą jazdę mam,stosuje mms ,to zabija wszystkie gady ,Siemionowa przerabiałam ,ale teraz to co stosuje to dopiero rewolucja w moim ciele.Dzisiaj bardzo dobrze się czuje ,dopasowuje dawki do swojego organizmu.Jak nie wiesz co to co to jest, to na forum Iga jest ten temat i ja tam jestem,ale na razie sama bo inni dopiero maja stosować.Już w okresie dwóch tygodni zauważyłam pozytywy ,ale jeszcze długa droga przede mną.Pozdrawiam. ;)
Monoi
 
Posty: 44
Dołączył(a): Wt mar 15, 2011 10:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 01, 2011 11:16 pm

Dzięki za towarzystwo i odpowiedź. Może inni wyjechali? Zobaczymy. Na początku sprostowanie. Jeżeli dobrze się domyślam - kuracja na wrzody i reflux to sok z granatów. A właściwie "żarłam" nie sok a całe środki z pesteczkami.
Obiecałam i będę uczciwie pisała wszystko. Zdecydowanie mniej boli mnie pęcherz ale za to od wczoraj lewa strona pod żebrami i promieniuje w dół brzucha i do tyłu. Z tego co pamiętam ze szkoły tam jest śledziona , zakręca jelito i jeszcze coś czego nie pamiętam. Może duża ilość naparu z oregano choć pomogła na pęcherz to podrażniła jelito? Zbyt wyjałowiła. Dziś obok mnie nie było czynnej apteki i nie mogłam kupić probakti A może to coś innego? Z pewnością mam "dziurawe jelito" Ale na to podobno w ciągu kilku dni pomagają pałeczki kwasu mlekowego.
Miałam w ubiegłym tygodniu robione USG jamy brzusznej i wszystko oprócz kamyka w pęcherzyku żółciowym było w porządku.
Ale draństwo dosyć mocno boli. Chyba, że te drańskie bakterie zaatakowały nerkę? Bardzo nie chcę znowu brać antybiotyków.
Cze! do jutra!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 01, 2011 11:19 pm

przepraszam! beczułki a nie beczółki. Choć bez sensu bo beczułki są okrągłe.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pn maja 02, 2011 7:16 pm

W takim razie zajrzę na mms, ciekawe czy w De mogę to kupić. Z H2O2 nie mialam problemu. Dziś kupiłam 1 l ale oczywiście ze stabilizatorem :( Ciekawe, jaką wode utl. stosują dozylnie, czy tez ze stabilizatorem. W niemieckiej jest tylko jeden, w polskiej chyba ze trzy :( Pisz Iwono, ja czytam, może jeszcze ktos się dołączy :) Ja na razie bez ekscesów
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pn maja 02, 2011 10:46 pm

Witaj Murtih!
masz rację! my teraz się wspieramy ale potem może to komuś się przydać. Szkoda tylko, że nie przyłącza się nikt kto ma książkę Siemionowej. Kupiłam pestki z dyni. Przeczytałam we wcześniejszych wypowiedziach, że trzeba je jeść rano i nie popijać. Dopiero na obiad jabłko .. ale co dalej? Chyba nie zaryzykuję bo i tak mnie boli brzuch. Jak poczuję się lepiej to będę podjadać. Boli znacznie mniej niż wczoraj ale zawsze. Za to jestem 3 kilogramy chudsza. Zysk uboczny. Oregano znosi apetyt na słodkie. Ja łakomczuch na słodycze nie mogę teraz na nie patrzeć. Jestem osłabiona i podsypiam w ciągu dnia. Szczęście, że są teraz wolne dni.
Powracam teraz do przeglądu dotychczasowych doświadczeń. Pamiętam, że bardzo dobrze mój organizm reagował gdy jadłam posiłki tylko jednego rodzaju. Czyli tylko ziemniaki albo tylko gotowaną marchewkę tylko z małym wiórkiem surowego masła. od czasu do czasu do warzyw kawałek gotowanego lub pieczonego mięsa.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Wt maja 03, 2011 9:48 pm

Tak, ja też to zauważam u siebie, że jednostajność nie przeszkadza mojemu organizmowi, a przynajmniej nie narzeka jakimiś dolegliwościami. Podobno długowieczni mają na ogół bardzo jednostajną dietę. Ja jem teraz kasze jaglaną, czasem gryczaną niepaloną z warzywami i juz na porcję w talerzu nalewam olej z lnu, podobno bardzo zdrowy (omega 3) a jak sie skończy to olwę z oliwek. I bardzo to mi ciągle smakuje. Czasem zjem jabłko albo banana, choć coraz mniej do bananów mnie ciągnie. Chcę z nich całkiem zrezygnować, bo to skrobia. Kolejne lewatywy zacznę robić jak się ociepli na dworze, bo przez to zimno i w domu zimno, a nie chce marznąć leżąc na podłodze łazienkowej :) Dziś znowu się naczytałam. "Odkryłam" działanie oleju rycynowego jako okłady.Spróbuję na pewno jego działania, ale najpierw wewnętrznie.
Tez mam apetyt nasłodkie, jem wtedy orzeszki, rodzynki albo róże suszoną. Dzis jednak upiekłąm ciacha z płatków owsianych, ale bez mąki, niestety z cukrem trzcinowym i masłem. Ale tak było chłodno, że musiałąm cos pieczonego zjeść :(
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Monoi Śr maja 04, 2011 4:13 pm

Witaj Murtih i Iwonko :roll:
ja teraz jestem na mms jak chcecie to tam poczytajcie. 8-)
Monoi
 
Posty: 44
Dołączył(a): Wt mar 15, 2011 10:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Śr maja 04, 2011 7:34 pm

Witajcie!
Sprawozdania cd.
Czuję się znacznie lepiej. Brzuch przestał protestować. Prawdopodobnie potrzebny był ruch. przedwczoraj choć źle się czułam wsiadłam na rower i pedałowałam pół godziny. Wszystko przeszło. Wczoraj miałam bardzo dużo energii. Cały dzień sprzątałam. To dla mnie normalnie jest bardzo duży wysiłek. Dziś od rana też cały czas coś robię. Zobaczymy co będzie jutro. 2 dni nie piłam oregano tylko płukałam gardło. Dziś wypiję kubeczek na noc. Wyciągnęłam takie wnioski: skoro oregano zabija draństwa to może obrywa się też dobrym i nie ma jak trawić. Dziś zjadłam kolację o 18. Zostawię na trawienie 4 godz. o 22 wypiję oregano. Rano probakti i dopiero potem jedzenie. Mam nadzieję, że to właściwy proces.
Jem bardzo dziwne rzeczy. Przestałam trzymać się tradycji i słucham ciała. Przedwczoraj zjadłam na śniadanie kaszę gryczaną z jogurtem, a na obiad ugotowałam buraka i zjadłam gorącego. Wczoraj burak na śniadanie. Dziś gryczana na kolację. Od mięsa, cukru, pieczywa i tłuszczu mnie odrzuca. Jem płatki kukurydziane i podjadam śledzie. /dziwne ale mi smakuje/.
Dziś otrzymałam miłą wiadomość od Gabi, która przeczytała na forum, że potrzebuję książki i obiecała przysłać. Bardzo się cieszę. Chyba od jutra włączę surowe jedzenie. Wcześniej czytałam na forum, że do oczyszczenia wątroby stosują oliwę z oliwek + sok z cytryny. I generalnie nie jest to smaczne. Ale to jest postawa sosu vinegrette. Najbardziej popularnego we Francji dodatku do sałaty. A więc może nie tak radykalnie ale od jutra 2x dziennie sałata z sosem. Prawdopodobnie nie tak gwałtownie ale powinno wątrobę oczyszczać albo chociaż wspierać.
Jednocześnie ciało wyraźnie domaga się czyszczenia jelita.
Niestety nic mi się nie śniło, choć oczekiwałam tym razem instrukcji co i jak jeść. Przydałby się sen, że jestem w sklepie i kupuję to co powinnam i jem to. I oczywiście pamiętam co to było.
podobno marzenia się spełniają.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Śr maja 04, 2011 9:34 pm

Iwona, fajnie ze bedziesz miala książkę! Siemionową? to sie trochę podzielisz co wyczytasz. Kupilam dzis oregano. Nic nie wiedzialam, ze jest na oczyszczenie. Bede pila od jutra. Napisz jak i ile pijesz, czy masz jakis przepis i skąd... czekam na ciepło, ma być wkrotce...trzymam sie nadal kaszy i warzyw, dziś brokuły, bardzo mi smakują. Więc nie jesz w ogóle zadnego tłuszczu??? ale od jutra oliwa z oliwek. Sałąte tez mozna posypać oregano:) Sałaty jem często, ale nie przepadam za surowizną. Jestem wychłodzona i mój organizm potrzebuje ognia. Jestem ciekawa smaku herbatki z oregano. Moge się napić rano na czczo? zreszta przeczytam Twoja wcześniejszą wypowiedź. Tam znajde, bo pisalas juz na ten temat.
Monoi, pozdrawiam Cie i powodzenia z mms, też tam czytam, ale na razie jestem na H2O2 :)
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron