Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Śr maja 04, 2011 9:44 pm

Mam od dawna na języku jakies białe punkty o srednicy 1-2 mm. Od strony gardła, co to może być, a bliżej ust kilka pęcherzyków przezroczystch, płaskich. Nie wiem co to ale na pewno nadaje się do leczenia...moze grzybica, plesniawka? Nie wiem. Płuczę co dzień woda utl. ale nie schodzi to scheise :(
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pt maja 06, 2011 10:44 pm

Witajcie!
Uważaj Murthi! To może być skutek nadużycia wody utlenionej. Ja sobie kiedyś w ten sposób uszkodziłam śluzówkę. Oregano początkowo piłam 3 x dziennie. Ale tak się wyjałowiłam, że jelita przestały trawić. Ostatnio piłam na noc a rano brałam probakti- czyli dobre bakterie dla uzupełnienia flory potrzebnej do trawienia. Ja początkowo musiałam ostro zadziałać bo miałam zaatakowane drogi moczowe. Poczytaj o Oregano. Ja wyszukuję w googlach. Jest napisane, że ostatnio lekarze stwierdzili silne działanie antybakteryjne. Czy na robale rózne też - nie wiem. Niestety zmniejszenie dawki przyczyniło się do powrotu drańskich bakterii. Zaczęło mnie tak boleć, że już miałam wziąć kolejny antybiotyk. Ale jakoś teraz troszkę ból się zmniejszył - pewnie po drugim kubeczku oregano więc wypiję trzeci / na zdowie!/ i może jeszcze raz uda się uniknąć antybiotyku. Nie wiem co jest w burakach. Jem je codziennie a wczoraj gdy zobaczyłam na bazarze botwinkę natychmiast kupiłam i .. dzis dokończyłam. Kiedyś czytałam /porady Agaty/, że posolony sok z surowego buraka doskonale leczy gardło. Czyli też coś w nim jest.
Chyba zmienię znane powiedzenie - mamy tylko jedno życie na - mamy tylko jedno ciało na życie. Jak się nam psuje samochód to możemy go zmienić a z ciałem nie da rady.
Podsumowując dotychczasową kurację: jestem znacznie silniejsza i mam znacznie więcej energii. Jestem aktywna / coś robię/ około 12 godz. Do tej pory pracowałam najwyżej 2. Resztę siedziałam lub leżałam. Zupełnie nie miałam siły. Oczywiście nie szaleję ale sprzątam, gotuję, chodzę na spacer i po zakupy. Nawet zaczęłam pracować.
Czyli kuracja zaczęła działać.
Trzymajcie się!! Dzięki za wsparcie!!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih So maja 07, 2011 9:04 pm

Witaj Iwona,
poczytałąm juz nieco o oregano. Trafnie wymysliłąm z tym zdaniem. Zawsze gdy chcę komus powiedzić: ma się jedno życie, łapię siebie za język. Bo nie mogę zaprzeczyć, ale tez potwierdzić teorii o reikarnacji. Teraz wiem co powiedzieć :) Białe punkty na języka mam juz bardzo dawno, kiedys dentysta zwrócił mi na nie uwagę. Ale zapomniałąm o nich wtedy. Więc nie jest to NA PEWNO od H2O2. Raczej licze ze ta woda zrobi z moim jęzorem porządek. Tylko bardzo trudno tam płukać, bo jest to w głebii języka, nawet palcem ani niczym nie mogę tego dotknąć bo mam odruch wymiotny.
Iwona, masz juz książkę Siemionowej?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz So maja 07, 2011 10:31 pm

Witaj!
Nie, jeszcze nie mam książki. Może przyjdzie w następnym tygodniu. Dziś cały dzień piłam oregano. Zaczęło mocno boleć. Mam we wtorek badanie na chlamydię. Chcę wytrzymać do badania bo gdybym wzięła antybiotyk to znowu z badania nic nie wyniknie. Teraz boli znacznie mniej. Wypiłam w ciągu dnia 3 i pół kubeczka. Na noc jeszcze jeden. Mogę zdecydowanie powiedzieć, że pomaga. W razie awarii , gdzieś daleko można się ratować zanim dowiozą Cię do lekarza. Dziś się dowiedziałam, że jeszcze bardzo pomaga skrzyp. Mam herbatkę ze skrzypu i pokrzywy. Zobaczę i zdam sprawozdanie.
A muszę jeszcze dodać, że pobolewa mnie wątroba /po takiej ilości naparu z oregano/ . Essencjale pomaga i ucisk przechodzi.
Murtih idź koniecznie do lekarza z tymi plamami w ustach. Napisz co Ci powiedział.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pn maja 09, 2011 3:46 pm

Witaj/cie! Dziś w południe nie wytrzymałam bólu pęcherza i nerki i poddałam się. Wzięłam antybiotyk. 2 godz. potem listonosz przyniósł mi książkę Siemionowej. GABI JESTEŚ WIELKA!! KSIĄŻKA REWELACJA!!! Przeczytałam 40 stron i podpisuję się pod każdym zdaniem/wyrazem rękoma i nogami. TERAZ DOKOŃCZĘ KURACJĘ ANTYBIOTYKOWĄ ale od razu wprowadzam zalecenia S. aby nie powróciło. Jutro mam badanie krwi. Poproszę lekarza aby dopisał badanie na zawartość krzemu. Zrozumiałam też dlaczego "moja psa" szaleje gdy obcinam jej pazurki i koniecznie chce je zjadać. Ma rację. MOŻE DLATEGO DZIECI OGRYZAJĄ PAZNOKCIE? Nie mam w domu skrzypu będę musiała teraz kupić w aptece ale na szczęście zaczyna się ciepło i postaram się nazbierać skrzypu. Wracam do czytania.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pn maja 09, 2011 7:44 pm

Dziel się prosze Iwono tym co czytasz, ale pamietaj ze ja nie czytałam i takie pól zdania nie zawsze mi coś mówią:-( Powodzenia!
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez askaou Pt maja 13, 2011 11:22 am

Drodzy forumowicze,

Przygotowujemy sie z synkiem do ostatecznego rozprawienia sie z 'obcymi'. Nie moge jednak znalezc informacji na temat piolunu, ktory nalezy przyjmowac przed kolacja od 8 dnia terapii. Czy ma on byc zaparzany ? (dziwne dawki od 300 mg zdaje sie, jak to odwazyc) Czy moze jest to jakas nalewka?

Pozdrawiam!
askaou
 
Posty: 3
Dołączył(a): Wt kwi 12, 2011 12:34 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pt maja 13, 2011 4:37 pm

Zdaje mi się ze to forum juz nie działa tak intensywnie jak kiedyś, ja dołaczyłam bardzo niedawno, i dopiero przygotowuje sie do "akcji" oczyszczania. Może zajrzycie na forum o2, tam jest chyba na bieżąco. Powodzenia zyczę! ps. a moze prześledź od początku to forum, tam jest dużo praktycznych informacji :)
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 15, 2011 3:39 pm

Jestem!
Nieźle mi dołożyło. Jestem zupełnie skołowana. Brakuje mi wiedzy medycznej. Nie mam zaprzyjaźnionego lekarza, któremu chciałoby się usiąść , poczytać i stworzyć program stopniowego, płynnego przechodzenia. Najtrudniej jest znaleźć "złoty środek". Miałam taki atak, że wzięłam 2 antybiotyki. Mordercza dawka. Czyli teraz leczenie przeciw grzybicze. Zwariować można!! Exsperymenty na sobie. Trudno. Będę przyznawać się do sukcesów i błędów. Może komuś oszczędzę wpadek.
Murtih! Już więcej piszę o książce Siemionowej. W książce jest więcej tłumaczenia ogólnej filozofii zdrowia i przekazanie tego jest dosyć trudne. Najważniejszy wniosek - medycyna w ślepym zaułku. Nie zwraca uwagi i wcale nie bada ilości krzemu w organiźmie. Potwierdzam. Wyciągnęłam swoje wypisy ze szpitali i choć wymieniona jest prawie cała tablica Mendelejewa to nie ma badania na krzem. A wg. Siemionowej to podstawowy składnik odpowiedzialny za przekazywanie sygnałów do mózgu. Zdrowe ciało obroni się przed inwazją "obcych" ale musi o tym wiedzieć. Brak krzemu to brak łączności z mózgiem, czyli centralą dowodzenia. Wszelkiego typu robale odżywiają się krzemem i dodatkowo zmniejszają zapasy. Na miejsce krzemu do żył i różnych organów wpasowuje się wapń, który usztywnia m. in.żyły i blokuje przekazywanie informacji.
Takie widzenie wydaje mi się bardzo logiczne. Od dawna uważam, że człowiek w swoich wynalazkach odtwarza siebie. Roboty, komutery. We wszystkich tych urządzeniach podstawą przekazywania sygnałów jest krzem. / Komputerowa Dolina Krzemowa/. Siemionowa zaleca nasycanie wody do picia i gotowania poprzez:
1. Włożenie na dno pojemnika z wodą / ona mówi aby do wiadra/ włożyć łupek z czarnego krzemienia i taką wodę używać
pozostawiając na dnie 3 cm warstwę, którą należy wylać, gdyż tam opadają wtrącone, złe składniki.
2. Do wiadra włożyć zawiązany w gazę pęczek skrzypu i dalej jak wyżej. Wodę używać do robienia napojów i gotowania jedzena.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 15, 2011 4:07 pm

cd.
Ja kupiłam w aptece herbatki ze skrzypu i wkładam jedną torebkę do pojemników /5 litrowych/ czyli butli w których kupuję wodę. Siemionowa zaleca nasycanie krzemem 1-5 dni. acha! S. zdecydowanie zabrania picia herbaty bo odwadnia a trzeba ciało nasycać wodą a także wody mineralnej i gazowanej. Prawdopodobnie ze względu na wapń.
Kupiłam też tabletki skrzyp + pokrzywa. Biorę 2 x dziennie.
Z polecenia lekarza biorę szczepionkę przeciw Coli. To 3 miesięczna kuracja. Dodatkowo Furagin. Ale lekarka owiedział mi mimochodem , że to nie jest odradzanie się świństwa a nowe infekcje!!! I tu pełen ALARM!!! Ja tak często myję ręce, że dłonie mam 20 lat starsze. Więc od wczoraj mam ostrą "myślówkę", gdzie i jak zbieram bakterie coli. Zmieniam ręczniki do każdej kąpieli. Ale wieszam je na wieszaczku umieszczonym na drzwiach łazienki. Tam też mogą osiadać bakterie i zbieram je na czysty ręcznik. Mam też w łazience ręcznik do rąk. Może gdy wycieram ręce to z ręcznika zbieram bakterie? Moja łazieneczka jest tak mała , że kuwety kotów stoją pod umywalką ale zachodzą na drzwi. Gdy koty się załatwiają i zagrzebują może bakterie unoszą się osadzając na drzwiach i ręczniczku? Czy przed wniesieniem ręcznika do kąpieli potrzebne byłoby każdorazowe zdezynfekowanie drzwi? Najbezpieczniej byłoby przeznaczyć łazienkę tylko dla mnie ale nie mam gdzie wystawić kuwet. Do kuchni - jeszcze gorzej. Przedpokoik maleńki i dlatego zdjęłam drzwi do kuchni aby było więcej miejscanie. I nie chcę wchodząc do mieszkanie wchodzić od razu na kuwety. Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie. Siemionowa pisze, że trzymając zwierzęta w domu poświęcamy swoje zdrowie. Nie możliwości aby nie zarazić się robalami od nich.
Za to zwierzaki dostały eksmisję z łóżka. Koty i psy to zwierzęta stadne. Sypiają w gnieździe razem z przywódcą. To naturalny ich zwyczaj i dlatego bardzo teraz protestują. Wiedzą to co wiem teraz nie wzięłabym zwierzakóww do mieszkania na 3 piętrze.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 15, 2011 4:25 pm

cd.
Koleżanka mieszkająca na parterze domu zrobiła domki dla kotów na balkonie. Karmi je i dba o nie ale nie kuwet w domu. To ma sens. Piszę o tym, bo może ktoś czytający to zastanowi się przed wzięciem zwierzaków. Ja mam 2 koty i sunię i stanowimy rodzinę. Więc nie zrobię im krzywdy ale uświadomiłam sobie ryzyko i konsekwencje zaatakowania "robalami".
Wracając do zaleceń Siemionowej.
Nie mam jakoś odwagi zacząć lewatyw. A to jedno a podstawowych zaleceń.
Ponieważ prosiłaś Murtih o detale- podaję zalecenia S.
2x dziennie. a najważniejsze rano w godz 5-7 dlatego, że wtedy najlepiej pracuje jelito grube. Woda powinna być zakwaszona: sokiem z żurawiny, cytryny. Na litr wody 1 łyżka soku i 1 łyżeczka soli. Podawać w 4 porcjach po 500ml. Mierzyć wydaliny. Jeżeli jest mnie niż wlane to znaczy że zostały wchłonięte przez jelita. To nie jest dobrze, gdyż oznacza, że toksyny ponownie zostały wchłonięte. Dlatego woda do lewatyw powinna być o temperaturze pokojowej. Za ciepła / o temp. ciała/ może spowodować rozcieńczenie złogów w jelitach i zatrucie organizmu.
Cd. gdy zastosuję na sobie.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pn maja 16, 2011 9:36 pm

Och Iwonko droga, Ty szlachetna Duszo, dziękuję Ci bardzo za te informacje. No tak, ja tez mialam psa w domu, a przed laty koty. Tez nie zaprzyjaxniałabym się tak blisko, gdybym wiedziala to wszystko...no i jeszcze dzieci. Choć są juz spore, tez żywia robale. Córka miałą badanie aparatem i wykryło jej że sporo tego jest, m.inn. glisty od psa :-( więc zapewne każde to ma łącznie ze mną. Ja jestem przekonana, że w tym wszystkim jest najwazniejsza odpowiednia dieta. Na pierwszym miejscu pożegnanie z cukrem. Od czwartku postanawiam zastosować dietę warzywno-owocową wg Ewy Dąbrowskiej. Powinno to trwać nawet do 6 tygodni, żeby organizm zaczął się zywić złogami. Myślę że to bardzo osłabi robactwo a może i je wykończy. Swego czasu miała ona wykłady w "trójce" radiowej w audycjach Grażyny Dobroń. Jest bardzo rygorystyczna i ponoć skuteczna. Mam nadzieję ze uda mi sie te diete przeprowadzic, jest bez tłuszczowa, warzywa i owoce gotowane i surowe. Moja znajoma zastosowała tę diete dla zdrowia i przy okazji wymłodniała. Ja boję się tylko schudnięcia bo przy mojej obecnej diecie juz mi kilka kg się zgubiło. A nie chce stać sie bardzo chuda. Mam nadzieję ze starczy mi sił i odwagi na zastosowanie tej diety. Na Siemionowa nie mam wszystkich produktów jakie ona zaleca. Więc spróbuję Dabrowska, ale lewatywy, do których Dabrowska nie zachęca chcę przeprowadzac wg S. Odkąd dowiedzialam się o pasożytach ludzkich, ich wplywie na nasze zdrowie, patrze tez inaczej na ludzi. Kiedy pożeraja różne "dobre rzeczy" wyobrażam sobie jak te wszystkie robale się radują. Nieświadomie są codzień dokarmiane. To smutne, jak trudno ludziom w to uwierzyc i zmienić nawyki żywieniowe. To wiem po sobie. Mój syn mówi że jestem nawiedzona. Ale systematycznie nad nim pracuję, bo ma kłopoty z trawieniem: częste biegunki, ostatnio wykrył, ze po smażonym żółtym serze. Pewnie nie tylko. I do tego wieloletnie kłopoty z cerą. Szkoda ze nie wiedziałąm wczesniej, o możliwych przyczynach chorej cery, gdy był jeszcze młodszy. Teraz trudniej mi do niego dotrzec z moja nawiedzina wiedzą :( Pisz Iwonko nadal, ja czytam Cie uwaznie, a może i inni tez, którzy na razie nie zabieraja głosu. Pozdrawiam Cie i Twój Zwierzyniec. Może powinnaś im tez wprowadzic dietę. Czym je karmisz?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pt maja 20, 2011 2:16 pm

Witaj Murdih!
Dobrze się składa, mogę Ci podpowiedzieć. Jest takie znakomite miejsce
na Kaszubach nazywa się ośrodek "Zawiaty". adres www.Zawiaty.com. -Byłam tam 2 razy. Prowadzą dietę Dąbrowskiej. Gotuje były kucharz ze statku Batory i naprawdę robi to znakomicie. Napisał też książkę "naturalna dieta domowa na cały rok". Możesz kupić -napisać lub zadzwonić do Zawiat - to wyślą. Dieta jest rzeczywiście skuteczna ale baaardzo schudniesz jeżeli chcesz wytrzymać całe 6 tyg. Ja stwierdziłam, że mnie wystarczy 2 tygodnie i to dojadałam białko. Niewiele np. 1 jajko lub sardynki. Ale czułam się znacznie lepiej. Miałam znacznie więcej energii. Wiem, że teraz trwają tam turnusy i jest promocja 1300zł/2 tyg. W Zawiatach dowiedziałam się od innych kuracjuszy, że trafiłam bardzo dobrze, gdyż w innych ośrodkach jedzenie jest okropne i podobno za p. Zdzisławem jeżdżą kuracjusze zmieniając ośrodki. Ja miałam 3 dnia kryzys. Stwierdziłam, że wolę nic nie jeść niż zielsko i rzeczywiście cały dzień piłam tylko wodę. Na nastęny dzień wszystko mi już smakowało. Jest to trudne gdyż jedzenie nie jest solone. Ale p. Zdzisław wyczyniał cuda z przyprawami. Drugi pobyt poszedł bez trudności. Jest tam też znakomita p. Doktor, która sama przeszłą pełną kurację. Ośrodek jest ślicznie położony nad jeziorem. Jeżeli Cię stać to polecam dla całej rodziny.
Albo tylko postaraj się o książkę.
Wracam do siebie. Zupełnie już skołowana co dalej: pomyślałam jeszcze o jednym znakomitym lekarzu - zielarzu. Ojcowie Bonifratrzy. Zapisałam się na wizytę. p. Doktor stwierdziła, że zdecydowanie mam tasiemca, glistniki i jeszcze coś wymieniała-nie pamiętam. Całe ZOO. Dostałam mieszakę ziół /obrzydliwe w smaku/, nalewkę z orzecha z piołunem, na wzmocnienie Wilcaccora. Poparła kurację Siemionowej i jej zalecenia do stosowania. Oprócz tej części o zwierzętach. Trzeba na to uważać , odrobaczać co 2 miesiące ale nie zabijać. Dostałam od weterynarza środki. Sunia przyjęła bezproblemowo. Jedna z kotek zbuntowałą się
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pt maja 20, 2011 2:33 pm

cd.
Od kilku dni jem pestki z dyni. 1 kg zjadłam w 3 dni. Ku mojemu zdziwieniu w łazience stwierdziłam wiele białych kawałków tasiemca. Czyli działa. Siemionowa też zaleca mieszankę z piołunem. Czyli leczenie się pokrywa. Ponownie przeczytam Siemionową. AAA! nie napisałm jeszcze jak się kretyńsko urządziłam. Nie dostałam żurawin suszonych więc kupiłam w słoiku żurawinę do mięsa i przez cały dzień zjadłam. Następnego dnia rano nabrałam ochoty na typowe moje śniadanko. Serek biały wiejski + pestki ze słonecznika + łyżeczka miodu. 2x słodkie. Do kompletu wieczorem byłam na przyjęciu i zjadłam kawałek tortu bezowego. 2 godz potem zaczęło się. Myslałam, że mi głowa pęknie! Zrobiło mi się słabo. Zapowiadało się, że może się to skończyć tak jak przed 4 laty, czyli w szpitalu z utratą przytomności. Dokarmiłam robale!!!! Nigdy w życiu nic słodkiego!!!
Pani Dotor od Bonifratrów powiedziała- żadnej mąki, pieczywa, klusek, żadnego alkoholu nawet czerwonego wina i oczywiście żadnego cukru.
Co do pieczywa tood 3 miesięcy jem pieczywo ryżowe. Takie okrągłe. Bardzo dobrze się je zjada. Smaruję koncentratem pomidorowym zamiast masłem i na to kładę jajko lub wędlinę. Z pomidorów zyskuję potas i mniej kalorii.
do jutra. Pozdrawiam Iwona
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Pt maja 20, 2011 3:35 pm

aaa Murth! Co do Twojego syna. Jest test na nietolerancję pokarmową. Nietolerancja to jest takie coś co bardzo trudno wykryć, gdyż reakcja jest dopiero po 3-4 dniach, kiedy już nie pamiętasz co jadłaś. Wtedy robi Ci się słabo lub masz znaczny spadek formy. Poszukaj w internecie. Jedna z kuracjuszek ze zdziwieniem zobaczyła, że ma nietolerancję na marchewkę. Warto zrobić ale też jest pioruńsko drogie. Podstawowy test to około 400zł, bardziej rozbudowany około 1000zł. Ma trzy wskazania - nie, słabo lub znacznie. Ja zrobiłam i wyszło mi że mam niewielką na żyto i muszę uważać na drożdże. Czyli sery pleśniowe -moje ukochane- won!!!! No i po uczyłam się gotować?!!!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz So maja 21, 2011 2:23 pm

Witajcie.
Książkę Siemionowej KAŻDY powinien przeczytać. Bardzo dużo jest tam ważnych uwag. To naprawdę znakomita książka. Choć nie ze wszystkim się zgadzam. Np. pozbycie się zwierząt. Teraz dotarłam do gimnastyki. Dziś zaczęłam ćwiczyć. Przepisy kuchni też niezłe ale nie na zawsze. Zdecydowanie nie podobają mi się lewatywy. W jelicie też muszą być bakterie - te "dobre" pomagające trawić. Przy lewatywie wypłukuje się też te dobre. Pewnie trzeba znaleźć złoty środek. Ja teraz piję tyle trujących ziól, że dodatkowo biorę Probakti. Tam są baktrie m.in. zwalczające grzyby i chlamydię. A przynajmiej utrudniające ich rozrost.
Murth! Jak Twoja dieta wg. dr. Dąbrowskiej? Chyba połączę te 2 kuracje. Siemionową i Dąbrowską.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih So maja 21, 2011 3:51 pm

Witaj Iwonko!
Od wczoraj jestem na diecie warzywno-owocowej wg Dąbrowskiej. Jesli chcialabys wiecej wiedziec, zostala wydana jej książeczka, ktora mozna kupić, jest tania, ale ja rowniez moge Ci cos z niej napisac, jak zadasz jakies konkretne pytanie. Poza tym jak sie wpisze w google E.D. forum to wyskakuja rozne strony.
Najwazniejsze u niej jest zeby pozwolić organizmowi samemu się soba odżywiać. Dlatego je się określone warzywa i owoce .Wtedy organizm się odnawia, odmładza i oczyszcza. Ja tez na pewno mam tasiemca, bo moja mama miala i moja córka tez. Świetnie ze zaczął z Ciebie "wychodzić". Też bym tak chciała.
Nad synem na razie pracuję, on mnie nazywa nawiedzoną i nie jest chetny zmianie stylu zycia. Mozesz sobie wyobrazić: student w akademiku. Impreza za imprezą. Mówi ze jesli nie bedzie z innymi imprezował to bedzie aut. A on chce byc ze wszystkimi. Do zmiany stylu zycia na zdrowy trzeba młodym dać czas. Ja tez byłam głupia, choć bardzo wcześnie zostalam wegetarianką.
Jesli chodzi o "pozbycie sie" zwierząt brzmi to okrutnie. I tak mysle, że jesli się pozbedziesz pasozytów i swoj zwierzyniec bedziesz regularnie odrobaczac to moze bedzie ok, bo nabedziesz poprzez wzmocnienie ukladu immunologicznego odpornosc na rozne swinstwa. Jedną rzecz mozesz sobie obiecać ze nie bedziesz brac nowych zwierzątek.
Chetnie bym przeczytała Siem. ale jej nie mam. Za jakis czas na pewno tez ja kupię.
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih So maja 21, 2011 4:01 pm

ach, nie zauważyłam Twojego pierwszego postu, jestes znawczynia diety E.D.! to ja moge sie Ciebie radzić. Niestety na ten czas nie mogę pojechać na wczasy ani moje dzieci. Może w jakims przyczlym terminie. Bardzo bym chciala. Pozdrawiam i czekam na dalsze wiadomości :)
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih N maja 22, 2011 8:47 am

Iwona, moglabys choc w przyblizeniu podać Cwiczenia, ktore zaleca Siem.?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N maja 22, 2011 10:12 pm

Witaj Murtih!
a gdzie mieszkasz? może pożyczę Ci tę książkę na kilka dni? Albo spotkamy się i poćwiczymy razem? Nie podejmuję się opisania ćwiczeń choć są łatwe ale jednak trzeba zobaczyć na rysunkach aby nie wykonać źle. Jeszcze ze 2 tygodnie muszę poczytać aby utrwalić wiadomości a potem chętnie Ci pożyczę lub podaruję. Już do tego czasu powinnam zarobić / jeżeli choć trochę się podleczę i będę miała siły wyjść z domu/ a potem kupię książkę dla siebie. Ja ją otrzymałam z dobrego serca więc przekażę ją na zasadzie sztafety. Ale jednak uważam , że ta książka jest taką pozycją do której się wraca, więc powinno się mieć własny egzemplarz na półce, dlatego gdy będzie w sprzedaży to sobie kupię. Okazało się, że znajomi znaleźli tę książkę w księgarni ale chyba poprzedne wydanie bo znacznie cieńsze. Siemionowa pisze, że każde następnie wydanie uzupełnia.
Wracam do sprawozdanie z odrobaczania. Przestawił mi się smak. Po tych wszystkich potwornie gorzkich ziołach zrobiłam sobie sok z marchwi i smakował jak ulepek. Potwornie słodki.
To już tydzień leczenia. Czuję dziwnie. Ciało jest sprawniejsze, mam więcej siły choć pobolewa mnie głowa. U mnie to nieczęste zjawisko. Tak jakby coś się w głowie działo. To boli mnie gardło, to ucho, to zatoki czołowe. Dziwne. Jak nic Cię nie boli to nawet nie wiesz, że masz nerki czy wątrobę. Dopiero gdy zaczyna boleć dokładnie znasz położenie. Ja bardzo dokładnie wiem, że mam mózg. Coś tam się dzieje. Mam nadzieję, że to wytrute robale są usuwane przez system i dlatego takie nietypowe odczucia.
Odrobaczanie zwierząt udało się ale mam mieszane uczucia . Dokładnie oglądam wydaliny suni i kotów i nic... nie widzę. Żadnych kawałków tasiemca. Może trzeba odizolować odwrotnie? Abym ja nie zaraziła zwierząt? A poważnie mówiąc zwierzaki są odrobaczane systematycznie raz na kilka miesięcy a ja nigdy. Prawdopodobnie kiedyś się zaraziłam i hoduję.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron