Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Jeśli masz jakiekolwiek doświadczenia w stosowaniu systemu oczyszczania Nadieżdy Siemionowej (pozytywne lub negatywne), zapraszamy do dzielenia się nimi. Być może wiesz, gdzie zdobyć potrzebne preparaty. A może masz pomysły na środki, którymi można by było uzupełnić system. Tu śmiało możesz je zamieścić.

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Cz cze 02, 2011 10:07 pm

tak!
Po rozkrojeniu na ćwiarki wyjadam kuleczki czerwone lub różowe razem z maleńkimi pesteczkami. Te duże czerwone są piękniejsze i droższe ale bardziej skuteczna jest ta mniejsza i brzydsza odmiana, taka żólto- brązowa o jasno różowych prawie białych pesteczkach. Ja wtedy kupiłam je po 0,90 zł. Te ładne owoce są po 7-15 zł. Od długiego czasu nie ma u nas tych tańszych. Więc 2 razy do roku kupuję kilka tych droższych. I przez kilka ostatnich lat nie mam żadnych problemów z żołądkiem. Choć po pierwszym kęsie miałam uczucie, że mam sztorm w żołądku. Ale po chwili się uspokoiło. W pierwszym tygodniu zjadłam ich około 50 szt. Po kilka dziennie.
Ważne! Granaty potwornie plamią ubrania. Konieczny śliniak, serweta. Smacznego!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Pt cze 03, 2011 8:43 pm

Juz zdązyłam sie poplamić:-(
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N cze 05, 2011 12:57 pm

Kolejny raport z frontu walki z robalami!
Wyglada na to, że muszę zmienić dotychczasowe poglądy. Jakiś czas temu przeczytałam, że żurawiny pomagają przy zwalczaniu e.coli . W książce napisane było, że rozkładają błony bakterii więc jadłam je w dużej ilości popijając oregano. Ale zaobserwowałam , że pogarsza mi się. Nie wiedziałam dlaczego. Dopiero teraz zobaczyłam, że do suszonych żurawin firmy dodają cukier. Czyli pasłam się cukrem i dokarmiałam robale. Dlatego się pogarszało. Czyli żurawiny tylko naturalne lub sok, ale trzeba sprawdzać czy w składzie nie dodają cukru. Czyli wracam do oregano i czytam napisy.
Leczenie zaczyna dawać efekty. Jestem znacznie silniejsza. Jestem w stanie po kilka godzin dziennie pracować. Jeszcze z przerwami ale nie tylko leżę patrząc w sufit.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih N cze 05, 2011 8:15 pm

Iwona, ja tez teraz pije oregano i powiem ze smakuje mi. Piję profilaktycznie, żeby dokuczyć pasozytom ;-) no tak, cukier smiercionosny jest wszedzie, prawie. Iwona, czy jeśli połkne tabletkę na robale, żeby chos cześci ich się pozbyc, czy zrobię żle??? Doradź, proszę. Ciesze się że czujesz się lepiej!
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N cze 05, 2011 9:04 pm

Zupełnie nie umiem Ci doradzić. Leki jako takie mogą przyspieszyć sprawę ale koniecznie ustal to z lekarzem. Jest to w końcu trucizna. Cieszę się, że smakuje Ci oregano. Ja też piję je z przyjemnością.
:)
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Wt cze 07, 2011 1:01 am

Witajcie!
kolejny raport.
Wyraźnie zauważam zmianę przyzwyczajeń. Nie jem pieczywa już 4 miesiące i teraz wcale nie mam na to ochoty. Wręcz mnie odrzuca. Na wędliny też robię brrr..... Naprawdę, nie udaję. Sama się dziwię. Chyba gdy jestem zdrowsza to organizm sam pokazuje co mu służy a co szkodzi. Jeszcze jem mięso. Gotuję lub piekę i kawałki dodaję do sałatek. Ale ciało też protestuje. Mam uczucie.. nie wiem jak to określić..jakby ciało po zjedzeniu mięsa wchodziło we mgłę, w dym. Coś się brudzi w przekaźnikach. Protestuje też przeciw serom i nie chce mleka. To co ja będę jadła?????!!!! Teraz do otrąb na śniadanie dodaję pestki z dyni, ze słonecznika i zmiksowane truskawki a co będzie potem? Czym zastapić mleko? Czy ktoś ma jakieś doświadczenia? Czy można pić mleko sojowe? Nigdzie u Siemionowej nie znalazłam odpowiedzi.
Nie udaje też mi się wypić więcej niż 2 l wody. Czyli dużo za mało.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Wt cze 07, 2011 9:42 pm

Hey Iwona, ja tez mam podobne doświadczenie z chlebem, choć nie wykluczam że jeszcze kiedys zjem jakąś kromkę razowego. Mięsa nie jem od dawna. Tu pomaga mi ideologia nie zabijania naszych braci-zwierząt. W nich też płynie krew, patrzą na nas a ich emocje są również silne i prawdziwe. Nie chce aby dla mnie cierpiały.Na pewno byś nie chciała aby Twoje małe zoo zostało oddane do hodowli na mięso i skórę... nie jem również przetworów mlecznych i nie piję mleka. Tak jakoś odeszło ode mnie. Myślę że czytanie różnych alternatywnych tekstów pomaga w podjęciu decyzji co jeść. O tym że mleko jest nie zdrowe ( szalone odkrycie dla naszej zachodniej cywilizacji, która płynęła i nadal płynie mlekiem ) dowiedziałam się juz dawno. Nie tylko że zawiera w sobie to co się dorzuca krowom do jedzenia czyli chemię, ale jest tez śluzotwórcze. Nawet po naturalnym twarogu odczuwam napływanie gęstej śliny. Choć też nie wykluczam ze jak bede w Polsce to zjem kawałek wiejskiego twarogu. Więc co jeść, pytasz. Ja jem warzywa, warzywa i warzywa a do tego kaszę, na razie monotonnie bo tylko jaglaną. I wcale mi się nie nudzi. Nawet bym powiedziała że jem jej za dużo, ale mam wciąż wilczy apetyt. Przy tym przemianę materii mam błyskawiczną. Jem tez owoce bieżące. Czasem cos egzotycznego: kiwi, granat. Wreszcie oduczyłam się jedzenia bananów. Natomiast stawiam na warzywa. Musze je gotować bo takie mi najbardziej służą. A więc kalafior, kapusta, cukinia, brokuły, cebula, marchewka, kochane buraczki, bez nich nie ma tygodnia. Nie jedzenie mięsa, chleba, przetworów mlecznych i białego cukru daje mi poczucie wolności od nacisków tej cywilizacji. Choć oczywiście do pełnej wolności jeszcze droga daleka. Wciąż mam pociąg do słodyczy, i musze toczyć bój ze sobą. Ale na szczęście sporadycznie. Ale jednak w tym temacie odczuwam uzależnienie. Pozdrawiam Cie...oregano jest na prawde smaczne :)
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Wt cze 07, 2011 10:52 pm

witaj!
Po raz pierwszy jadłam kaszę jaglaną. Początkowo nie smakowała mi. Potem nie mogłam przestać jeść. Muszę gotować mniejsze ilości. Przechodząc przez kuchnię podjadałam - coś jak z pestkami ze świeżego słonecznika. Chyba jestem na krawędzi, przełomie dietetycznym. Od dawna nie jem wieprzowiny. przestała mi smakować. Cielęciny nie jem od czasu gdy dowiedziałam się, że ciele i matka płacze gdy jest zabijane. Nawet kamy dla zwierząt nie kupuję gdy jest napisane , że z dodatkiem cielęciny. Za to jem "dalszych krewnych" czyli drób i ryby. Czasem podbieram kawałek wołowiny, który kupuję dla psa. Wołowinę mielę i dodaję psu do kaszy. Wychodzi taniej niż gotowe karmy a dodatkowo bez chemii.
Teraz coraz mniej smakuje mi mięso. Za to przepadam za burakami. Gotowane pokrojone w grubsze plastry. Bez żadnych dodatków. Ale przyznam, że nie wyobrażam sobie całkowitej eliminacji mięsa na stałe. Choć teraz wchodzimy w doskonały okres owocowo warzywny. Warto korzystać. W sklepie gdy kupuję mięso nie mam skojarzeń z zabijanym zwierzęciem. Murtih! Masz rację. Klasyczna bezmyślność.
Świeże, słodkie mleko powoduje w jelitach kwaśny śluz i organizm wyciąga wapń z kości pogłębiając osteoporozę. Ale nic nie słyszałam o szkodliwości kwaśnego mleka. Kefiru,jogurtu. Dopiero Siemionowa pisze, że każdy pokarm mleczny ożywia bakterie. Ale nie jestem pewna czy ma rację. Tyle już było sprzecznych ideologii.
Nie jeść masła - tylko margarynę. Jeść masło, bo ma witaminę A - nie jeść margaryny - bo nowotwory.
Jeść nie więcej niż 1-2 jajka na tydzień. Ja całe życie jem około 20 jajek tygodniowo i mam niski cholesterol. Teraz czytam, że żółtka oprócz złego cholesterolu mają dużo dobrego, który wręcz pomaga obniżyć stan ogólny.
Na zatrucie dawali ryż. Teraz czytam, że szkodzi i odkrywają to co od dawna stosuję. Gotowane ziemniaki z wody. itd....
Myślę, że każda przesada jest zła.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Wt cze 07, 2011 11:03 pm

Mam duży kłopot z brokułami. Wiem, że są bardzo zdrowe i często je kupuję, gotuję i ....wyrzucam. Następnie pełna wyrzutów sumienia kupuję z mocnym postanowieniem zjedzenia i odkładam gotowanie aż zgnije. W ubiegłym roku zaczęłam jeść surowe. Dodaję do surówek. Ale nie jestem w stanie zjeść całego. I znowu wyrzucam. Chyba ostatecznie całkiem sobie daruję. Nie "idą mi" i już. Tylko nie wiem gdzie jeszcze jest wit B. Bo wszystkie produkty zabronione: mięso, drożdże i właśnie brokuły.
Dzięki za podpowiedź o kaszy jaglanej.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Wt cze 07, 2011 11:18 pm

a... zaczynam odchrząkiwać jakies stare złogi z płuc. Twarde ropne kulki lub śluz. Siemionowa zabrania to połykać gdyż zarażamy się ponownie. Za to bolą mnie żyły. Kilka lat temu zakwalifikowali mnie na operację usunięcia żyły w udzie. Nie poszłam. Objawy bólowe ustąpiły. A teraz znowu boli. Nie biorę już 2 tygodnie Furaginu a cały czas budzę się kilka razy w ciągu nocy z bardzo silnym bólem /skurczem łydek i wyskakuję z łóżka. Mam nadzieję, że to krzem zastępuje złogi wapnia i zdrowieję.
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Śr cze 08, 2011 1:06 pm

IWONA, jasne, nie ma co na siłe zajadać się brokułami jeśli Ci nie podchodza. Moze jeszcze przyjdzie na nie czas. Zmiana stylu życia, jak wiemy przebiega stopniowo, wraz z poszerzaniem naszej wiedzy o sobie i świecie. Niektórzy robią gwałtowne zwroty w życiu, np. przestają nagle, z dnia na dzień jeść mięso z pobudek ideowych. I to tez jest piekne i korzystne dla wszystkich, no oprócz producentów;-) W sumie aż tak bardzo nie interesuje się gdzie jest jaka witamina, myślę że jak jem różnorodne warzywa, owoce to organizm sam sobie radzi z ich produkcją. Natomiast przeczytałam o vit. B17, która jest w pestkach owoców i chroni nas (ponoć, piszę ponoć, bo nie jestem naukowcem i sama nie przebadałam) przed rakiem. Kupiłam pestki z moreli, są smaczne, je się dwa trzy razy dziennie po kilka sztuk, niektórzy jedzą więcej. Ale tam jest cjanek i nie wolno przesadzić. A apropos kaszy jaglanej, jak już trochę przestygnie dodaję oleju z lnu lub z pestek dynii. Pycha! A gotuję ja tak, że kiedy zacznie wrzeć wrzucam pokrojone warzywa, a za jakąś chwilę wyłączam płytę i wszystko dochodzi do siebie. Tzw. ein Topf :) i mniej mycia potem ;)
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Śr cze 08, 2011 2:30 pm

Mój język mnie niepokoi. Wg medycyny chińskiej, być może że mam kłopot z jelitem grubym i [lub] cienkim :-( Biały nalot przypominający pleśń i jakies górki czerwone przy podstawie języka, czyli w głębi po obu bokach. Powinnam udac się do lekarza med.chinskiej i sprawe rozpoznać. Nie wiem kiedy mi się to uda...
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Śr cze 08, 2011 6:12 pm

kolażanka podała mi kilka przepisów na kaszę jaglaną. Robi to na deser. Kasza z rodzynkami, żurawinami,cynamonem. Twoje przepisy też zastosuję, Dzięki! Ja wczoraj do wołowego rosołu pozostałego po gotowaniu mięsa dla psa, wsypałam kaszę. I też było pyszne. Dziś zrobiłam kolejny eksperyment. Placki ziemniaczane. Starłam ziemniaki, dodałam jajko, cebulę , sól i pieprz. Do połowy dodałam otręby owsiane a do drugiej części kaszę jaglaną. Ugotowaną. Smażyłam na patelni beztłuszczowej. Obie wersje były smaczne. Trochę się martwiłam bo "ciasto"podeszło wodą w misce ale wyparowała na patelni i wszystko się udało. Tę część z otrębami zjadłam polane rozdrobnionymi truskawkami. Jaglane jeszcze czekają. Powinny być dobre z burakami lub ze szpinakiem. Jutro napiszę.
Od dziś nie jem mięsa. / dzięki za mobilizację/ Za to zwiększę jedzenie jajek i zsiadłego mleka.Te produkty są naturalne i nie pochodzą z zabijania zwierząt. Na potralu w dziale zdrowe żywienie czasami pisze "bies". Wygląda na to, że wie o czym pisze choć jest dosyć radykalny. Może przeniesiemy się lub założymy nowy dział - żywienie XXI wieku?
Epoka wodnika przewiduje radykalne zmiany w psychice i działaniach człowieka. Koniec zabijania wszystkich żywych stworzeń, choć całość ma się zacząć ostro. Ziemia ma dosyć i zaczyna się czyścić.
Jeżeli admin się zgodzi to na tym portalu zaczniemy nowy ruch w kierunku światła. Wchodzisz w to? Jeżeli ktoś z czytających się zgodzi dopisujcie się!!!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Cz cze 09, 2011 7:38 pm

Wylogowało mnie i wcieło moj post. Więc w skrócie: super idea. Przyłaczam się.A propos kaszy jaglanej, jak wpiszesz w google to pojawią się przepisy. A propos Biesa, nie przepadam za jego "charakterkiem". On zna "jedynie słuszną prawdę" o jedzeniu. Ok, ale każdy człowiek musi sam dojść do swojej "jedynie słusznej prawdy". Dzielenie się swoja prawdą ok, ale narzucanie i wymądrzanie się NIE. Taka jest moja natura: łagodność, wyrozumiałość i pozytywna energia. "Unikaj głosnych i napastliwych, są udręką ducha".
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz N cze 19, 2011 7:26 pm

Żyję ale nie odzywam się bo mam potworną chandrę! Znowu mi się pogorszyło. Może robale przystosowały się? Wrócę jak mi przejdzie!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih N cze 19, 2011 7:31 pm

Może przez to że bierzesz antybiotyki?
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez IwonaKlucz Cz sie 04, 2011 10:41 pm

Uwaga! Sprawdziłam!! Koszt SMS-a 30zł!! Na szczęście sprawdziłam przed wysłaniem!! Nie dajcie się nabrać!! To nie jest miarodajny wynik. Ktoś po prostu zarabia na cudzym nieszczęściu!!
IwonaKlucz
 
Posty: 45
Dołączył(a): N maja 01, 2011 6:32 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez talia2006@o2.pl Pn wrz 05, 2011 7:59 pm

Witam
Kupilam sobie książkę Siemionowej i chcialabym oczyścić się w/g jej metody.
Nie jem już mięsa dwa lata.Pozbylam się migreny, co za ulga.
Zaczelam od gimnastki oddechwej i nie udalo mi się zrobić wszystkich ćwiczeń z książki po 96 razy.
Przy czwartym ćwiczeniu bardzo żle się poczulam i musialam się polożyć. Trochę się rozczarowalam.
Czy ktoś ćwiczy regularnie ? Pozdrawiam Nina
talia2006@o2.pl
 
Posty: 4
Dołączył(a): Cz wrz 01, 2011 7:19 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Murtih Cz wrz 08, 2011 8:28 pm

Iwona, o co chodzi z tym smsem za 30 zl??? Jesli mozesz prosze napisz bo nie wiem o co chodzi...
Murtih
 
Posty: 53
Dołączył(a): Pt kwi 15, 2011 3:39 pm

Re: Jak stosowałem metodę Siemionowej – osobiste doświadczenia.

Postprzez Kimga N wrz 11, 2011 10:23 am

własnie czytam Siemionowa... mysle, ze forum bedzie dobrym wsparciem i doradca ;)
Kimga
 
Posty: 1
Dołączył(a): So sie 21, 2010 10:41 am

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kuracja Nadieżdy Siemionowej – opinie, doświadczenia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron